sobota, 21 marca 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział VI

Kiedy doszłam do domu była godzina 17, wiedziałam, że już nigdzie nie będę wychodziła, więc przebrałam się w piżamy a zaraz później wzięłam laptop i weszłam na fb, nie minęło pół godziny, aż usłyszałam dzwonek do drzwi, bardzo się ucieszyłam kiedy pod nimi stał on- Dawid
Da: Cześć kochanie!
Lu: Hej. Wchodź do środka
Da: Co porabiasz?
Lu: Nic, a ty już po treningu?
Da: Tak na dzisiaj wystarczy. Masz czas czy nie za bardzo?
Lu: Pewnie, zdejmuj buty i ruszaj do mojego pokoju
Da: Nie wytrzymał bym do jutra by ciebie zobaczyć- całując mnie
Lu: Więc bardzo mi miło. Przepraszam cię za mój wygląd ale nie sądziłam, że ktoś przyjdzie
Da: Spokojnie, wyglądasz bardzo uroczo
Lu: Już nie przesadzaj
Da: Wcale tego nie robię, sexownie ci w tej bluzce
Lu: Haha dzięki
Da: A co robiłaś przed moim przyjściem?
Lu: Przeglądałam fb
Da: I co się ciekawego dowiedziałaś?
Lu: E tam same głupoty
Da: Chyba że- usiadł na moim łóżku tak jak ja opierając się o ścianę
Lu: To co porobimy?- mówiłam odkładając laptop na biurko
Da: Hmmm, możemy pooglądać jakiś film. Dla mnie to obojętne abyś tylko ty koło mnie była- po czym dał mi buziaka w usta
Lu: Mówiłam ci już, że Cię Kocham mój wariacie?
Da: Jeszcze nie a ja ci już to mówiłem?
Lu: Zastanowię się przez chwilkę. odpowiedź brzmi, że jeszcze nie ale nie przejmuj się, domyśliłam się
Da: Haha. Ok, dobra
Po jakimś czasie przejrzeliśmy wszystkie programy w telewizji, lecz nie znaleźliśmy, żadnego dobrego filmu. Po 5 minutach Dawid zaproponował, obejrzenie na internecie, więc wpisałam stronę internetową i właśnie w tym momencie zaczął się kolejny problem, jaki film: polski, dramat, komedie, biografię, sf, akcji czy może horror. Nie wiedzieliśmy co wybrać, więc po kolei sprawdzaliśmy gatunki i ocenialiśmy który odpada, jako pierwszy odpadły polskie, dlatego, że zazwyczaj są nudne, następny był dramat ale zostawiliśmy go na później, później były komedie, biografie, historyczne, sf,
akcji, które także odpadły, więc został nam tylko horror i dramat, wywiązała się z tego powodu sprzeczka, ponieważ Dawid chciał oglądać straszne filmy a ja wręcz przeciwnie, na szczęście doszliśmy do szybkiego porozumienia, iż dzisiaj będzie dramatyczny film. Na głowie mojego chłopaka leżały obowiązki: wybrać jaki i przynieść zakąski z kuchni. Za pośrednictwem ze mną wybrał "wciąż ją kocham". Nawet nie zauważyłam, że Dawid przyniósł już picie i chipsy. Po chwili włączyliśmy film i zaczął się wieczór z dramatem. Położyłam swoją głowę na torsie chłopaka, a on najwidoczniej nie bł zainteresowany filmem tylko mną, gdyż ciągle odwracał twarz w moją stronę, szczerze ja też  ie byłam tak bardzo zainteresowana, więc nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Trwało to już bardzo długo i zdrętwiała mi prawa ręka, więc położyłam się na nim, on to chyba źle zrozumiał, bo chciał mi wsadzić dłoń pod bluzkę, nie udało mu się to przez najbliższe 3 próby, ale jak zrobił to po raz 4 dałam już spokój, nie chciałam się już dalej bronić. Mimo, że film trwał już ponad godzinę to my nie przerywaliśmy, tylko zmienialiśmy się z boku na bok. Lecz jednak w głębi serca, miałam już dość, więc przerwałam nasz pocałunek. Popatrzyłam na niego, przybliżyłam się i wyszeptałam mu do ucha "Kocham Cię", zaraz później odpowiedział mi ja ciebie też. Minął jakiś czas i seans się skończył.
Lu: I jak się podobało?
Da: Było super szczególnie ta scena kiedy Luiza całowała się z Dawidem
Lu: Mi też się podobało. Mogę ci zadać pytanie?
Da: Ok
Lu: Możesz u mnie nocować?
Da: A twoi rodzice?
Lu: Nie mieszkają ze mną to jest ich drugie mieszkanie, które przepisali na mnie a, że jest koło mojej szkoły to tu mieszkam
Da: Czyli mamy wolną chatę?
Lu: Tak. to co możesz?
Da: Pewnie, jak mógł bym tobie odmówić?!
Lu: Dziękuję. To chodź zrobię kolację i pójdziemy spać
Da: Ok. A co dobrego chcesz przyrządzić?
Lu: Naleśniki. Może być?
Da: Mmmm, oczywiście.
Po kolacji umyłam zęby i wzięłam prysznic, kiedy wróciłam do pokoju, Dawid czekał na mnie w łóżku, a po chwili gdy zgasiłam światło i się położyłam, moje kochanie dał mi buziaka w czoło, przytulił mnie i powiedział dobranoc. Przeraziłam się zaraz później, gdyż zauważyłam, iż Dawid leży całkiem nagi.
~bananowa

sobota, 7 marca 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział V

Obudziło mnie pukanie do drzwi, wstałam w czarnej koszulce na ramiączkach i różowych, krótkich spodenkach. Od razu poszłam do drzwi, by sprawdzić kto jest za nimi, co zobaczyłam bardzo mnie zaskoczyło. Stał tam Dawid
Lu:Czego chcesz?!
Da: Możemy porozmawiać?
Lu: Rozmawiamy
Da: Ale nie, tak
Lu: No dobra, wchodź
Da: Przepraszam Cię, nie chciałem żeby to tak wyszło
Lu: Ale niestety wyszło
Da: Powiedz mi dlaczego tak zareagowałaś?
Lu: I tak mnie nie zrozumiesz
Da: Ale przynajmniej, spróbuję
Lu: Ktoś mnie kiedyś zranił
Da: Ale jak to?- słuchając z zastanowieniem
Lu: Poznałam kiedyś chłopaka, miał na imię Marcin, był ode mnie starszy o rok tak jak ty. Pocałował mnie na pierwszej randce i nie miałam nic przeciwko temu, ale to co się zdarzyło później... po prostu nie spodziewałam się tego po nim. Byliśmy razem szczęśliwi, liczył się tylko on, reszta świata nie była ważna. Ja go kochałam, ale on tego do mnie nie czuł i zakończył nasz związek przez jednego smsa, tyle razy przeczytałam tą wiadomość, że nauczyłam się jej na pamięć "Luizo, sory, ale nie kochałem ciebie nigdy, chciałem się tylko tobą zabawić, bo chodziło o zakład z moimi kumplami. Nie chcę się z tobą już nigdy więcej widzieć. Żegnaj"- płakałam w ramię chłopaka
Da: Już spokojnie, nie ma co płakać po takim draniu. To dlatego przeniosłaś się?
Lu: Tak, ja też nie chciałam na niego więcej patrzeć
Da: To w sumie dobrze, że się przeniosłaś, bo byśmy się nie poznali. A tak naprawdę jak będziemy kiedyś razem wiedz że cię nigdy nie zranię
Lu: Na pewno?- zbliżałam swoją głowę powoli w stronę chłopaka
Da: Możesz mi ufać. Mogę cię teraz pocałować?- zbliżając się także
Lu: Tak- powiedziałam, oczekując na pocałunek
Da: To teraz możemy oficjalnie się nazywać parą?
Lu: Tak, masz rację
Da: A może teraz byśmy się wybrali do tego parku?
Lu: Ok, to ja się tylko ubiorę
Kiedy już się przyszykowałam, poszliśmy do parku. Niespodziewanie spotkaliśmy tam Igora, tak naprawdę jeszcze nie zdążyłam jego lepiej poznać, więc teraz miałam okazję
Da: Ej Igor!
Chłopak zaczął się rozglądać, ale po chwili zauważył nas i podszedł
Ig: Oooo, widzę, że chyba jesteście razem
Lu: Od dzisiaj rano
Ig: To gratulację
Da: Dzięki, ale trudno było
Lu: Ej!- uderzyłam chłopaka w ramię
Da: Żartowałem tylko, nie gniewaj się
Ig: Zakochani, jak to słodko wygląda
Lu: Haha
Ig: Dawi, a ty nie miałeś przypadkiem z Michałem na siłkę iść?
Da: O kurde, która godzina?
Ig: 11:36
Da: Przepraszam was, ale na 12 muszę być na siłce
Lu: Dobra, może kiedyś ci wybaczę
Dawid, pożegnał się z nami i pobiegł do domu po torbę
Ig: No i zostaliśmy sami
Lu: Tak
Nagle zobaczyłam, że jakiś biały pies biegnie w naszą stronę, wystraszyłam się, ale był śliczny, więc od razu mi się spodobał. Po chwili, ujrzałam, że podbiega do Igora
Lu: To twój pies?
Ig: Tak. A co?
Lu: Bo jest piękny. Uwielbiam psy
Ig: Ja tez. Pewnie myślałaś, że poszedłem sam do parku
Lu: Nie, pomyślałam, że skądś wracasz, bo byłeś strasznie zabiegany, ale to wszystko zmienia
Ig: Spoko. No, zabiegany, to ja byłem, bo nadążyć za Amisem, to trzeba mieć dobrą kondycję
Lu: Wyobrażam sobie
Ig: Dobra zmieńmy może temat. Jak udało się Dawiemu cię wyrwać?
Lu: Ajj, za dużo by opowiadać
Ig: Mów, ja chętnie posłucham
Lu: Na pewno?
Ig: Tak. A co mam innego do robienia?
Lu: Hmm, na przykład biegać za psem
Ig: Dobra, nie zmieniaj tematu
Lu: No ok, niech ci będzie. Więc wczoraj Dawid zabrał mnie do kręgielni,byliśmy tam z Karolem i Anią, wypiliśmy po kilka piw, pograliśmy, a później odprowadził mnie pod samą klatkę i chciał mni pocałować...
Ig: I co dalej?
Lu: Aż tak ciebie to zaciekawiło?
Ig: Troszeczkę. No dobra, pocałował ciebie wczoraj czy nie?
Lu: Nie pozwoliłam mu
Ig: Dlaczego?
Lu: Tego, już nie mogę powiedzieć
Ig: No dobra, rozumiem. A jak to się stało, że teraz już jesteście razem?
Lu: Dzisiaj zaszedł do mnie i przeprosił, że wczoraj się tak do mnie przystawiał...
Ig: Iiiii...
Lu: Wybaczyłam mu, a później mnie pocałował.
Ig: No to pięknie
Lu: A ty masz dziewczynę?
Ig: Właśnie nie i czuję się dlatego samotny, każdy sobie kogoś znalazł, tylko jedyna ja jeszcze nie
Lu: Czemu?
Ig: Bo jeszcze nie trafiłem na taką
Lu: Hmm, wiesz co?
Ig: Co?
Lu: Chcesz to mogę cię zapoznać z moją koleżanką
Ig: Jeżeli masz taką ochotę, to możesz nas ze sobą spotkać
Lu: Ok! Masz to jak w banku. Na jutro może być?
Ig: Tak, o tej samej porze, będę tutaj z Amisem
Lu: To przyjdziemy tutaj o 11:30. Pasuje?
Ig: Pewnie! Dla mnie każda godzina odpowiada, jeśli chodzi o spotkanie z jakąś dziewczyną i zawsze znajdę czas
Lu: Ok, to jesteśmy umówieni
Ig: Jesteśmy
Lu: Dobra, ale muszę już iść do domu
Ig: To cześć
Lu: Papa.

  ~`bananowa

sobota, 28 lutego 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział IV

Jest piątek obiecałam dla Dawida iść na piwo, dlatego że oddal mi okulary, przy okazji zakolegowałam się z Karolem i Anią, więc zaproponowaliśmy wspólny wypad z nami, oczywiście oni się zgodzili.
Byliśmy przed kręgielnią
Ka: Dobra wchodzimy!- otwierając drzwi
Da: Przyszykowani na porażkę?
Lu: Tak, tak, zobaczymy kto tu przegra- naśladowałam Dawida i uciekałam przed nim
Da: Więc zobaczymy- złapał mnie i objął od tyłu
Instynkt mi podpowiadał, że Dawid coś do mnie czuje, byliśmy za każdym razem tak blisko siebie i zachowywaliśmy się jak para. Przy nim czułam się wolna i bezpieczna. Wiedziałam ,że nic mi nie grozi bo zawsze on był przy mnie.
Dawid z Karolem podeszli do baru i poprosili na początku 4 piwa. Na szczęście tor do gry mieliśmy już wcześniej zarezerwowany, więc zajęliśmy nasze miejsca i jako pierwszy rzucił Dawid, bo bardzo pragnął się przed nami popisać, lecz niestety trafił tylko 5, później byłam ja, myślałam, że mi się  nie uda, ale ku mojemu zdziwieniu trafiłam aż 9, następnie rzucali Ania i Karol, nie wiedziałam jakim cudem i jedno i drugie wyrzuciło tyle samo, czyli 7, od razu sobie pomyślałam, że to jest ta szczęśliwa 7 dla nich. Dalej gra się toczyła i nie mieliśmy ochoty jej kończyć, ale to... raczej kogo zobaczyłam później wpędziło mnie w zakłopotanie, wiedziałam, że coś się wydarzy... A jak, moja intuicja się nie myliła podszedł do mnie i zaczął się kleić, złapał za rękę i tarmosił mną, bolało mnie to... (I jak myślicie kim on był... Myślicie pewnie: "twoim tatą" odpowiem wam na to "nie", nie był on moim ojcem, bo to jest zupełnie inna bajka... opowiem wam może kiedy indziej. Tym gościem był mój były chłopak Maciek, jest ode mnie starszy o 3 lata i chyba wpadł w nałóg alkoholowy, właśnie dlatego się pokłóciliśmy, nie chciałam żeby pił ale...)
Ma: O w końcu cię znalazłem, przypadkiem, ale znalazłem- powiedział zalany alkoholem
Lu: Puść mnie! Puść!
Ma: Już spokojnie nie wyrywaj się tak
Da: Zostaw ją! Nie słyszysz co ona mówi?!
Ma: Bo co mi zrobisz?
Da: Zobaczysz jak jej nie puścisz
Maciej jednak dalej mnie trzymał, żadne słowo na niego nie poskutkowało, więc Dawid dotrzymał obietnicy... Wyjął rękę z kieszeni zacisnął w pięść i uderzył go 2 razy, po tych dwóch ciosach Maciek wylądował na deskach. Zaraz później Dawid z Karolem, wynieśli go na zewnątrz i zostawili tam go. Ja w tym czasie byłam wtulona w ramię Ani i płakałam. Kiedy chłopaki wrócili, Dawid podbiegł do mnie i zaczął przytulać, mówił żebym się nie przejmowała i powiedział, że nie chce na razie wiedzieć kim on był tylko chce jak najszybciej o nim zapomnieć i bawić się dalej. W tym czasie Karol przyniósł po jeszcze jednej kolejce piw.
Ka: Nie przejmujcie się tak tylko chodźcie grać dalej
Da i An: Ok idziemy
Da: Chodź Luiza nie możesz przecież ciągle się zadręczać tą sytuacją
Lu: No dobra niech będzie, idziemy grać
Graliśmy tak przez chyba jeszcze 3 godziny, a chłopaki zamówili w tym czasie jeszcze 3 kolejki. Musieliśmy już iść, bo była już 21, a o tej godzinie właśnie zamykali
Da: Odprowadzić cię?- mierząc pytanie w moją stronę
Lu: Nie trzeba
Da: Ok, to cię odprowadzę
Ka: My idziemy w prawo. A wy?
Da i Lu: Prosto
Po chwili wszyscy się pożegnaliśmy i poszliśmy w swoje strony.
Lu: Dzięki że mnie uratowałeś przed nim
Da: Nie ma sprawy, nie rozmawiajmy o tym
Zaraz później wyciągneliśmy swoje paczki fajek z plecaków i znowu poprosiłam chłopaka o zapalniczkę, kiedy już podpaliłam i oddawałam mu ogień to on złapał mnie za dłoń. Nie miałam nic przeciwko a wręcz podobało mi się to, a on widocznie naprawdę coś do mnie poczuł.
Gdy doszliśmy pod moją klatkę porozmawialiśmy chwilę jeszcze i spaliliśmy nasze papierosy.
Da: Masz na jutro jakieś plany?
Lu: Jeszcze nie, ale jeżeli coś zaproponujesz to może się to zmienić
Da: To może wyskoczymy do parku?
Lu: Ok, możemy się przejść. Ale obiecaj mi że tym razem zadzwonisz
Da: Dobra, obiecuje, obiecuje. A ty się nie złość za tamto.
Po chwili Dawid się do mnie przybliżał, nasze twarze dzieliły milimetry. A zaraz później chciał mnie pocałować, ja nie chciałam żeby to wszystko tak szybko się działo, więc odepchnęłam go i uciekłam do klatki.
Da: Luiza poczekaj! Proszę, porozmawiajmy!
Ale ja w tamtym momencie nie chciałam rozmawiać‏.
~ Bananowa

sobota, 21 lutego 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział VI

-Yyy...Nie wiem. -odpowiedziałam. -Musze pomyśleć.
-To myśl szybko, bo za kilka dni na tydzień w góry wyjeżdżam.
- Co? Czemu?
-Rodzicom zachciało się relacje między nami poprawić.
-A mieli ku temu powody?
-No może troszkę.
-Okej. Tak z ciekawości, gdzie my jedziemy? -spytałam zaciekawiona.
-Na plażę.
-CO? -zdziwiłam się. -No, ale ja nie mam stroju.
-Uspokój się. Powiedziałem dla Ady, żeby dla ciebie wzięła.
W tym momencie podeszła do nas moja przyjaciółka razem z Kamilem. Powiedziała:
-Co tam, gołąbeczki?
-ADA.!!
-Cooo? -spytała z uśmiechem na twarzy. -Kiedy wysiadamy?
-Jeszcze jeden przystanek.
Przez resztę drogi siedzieliśmy z Łukaszem i nie rozmawialiśmy, ale on co chwilę na mnie zerkał i się uśmiechał. Ja za to myślałam, czy się zgodzić no to, żeby pójść z nim na randkę czy nie. No i nie wiem co zrobić. I nagle zaczęłam się zastanawiać nad propozycją Karola, o tym żebyśmy do siebie wrócili. Poczułam, że nie wiem na czym stoję z Karolem, jak i z Łukaszem. Nie lubię się tak czuć.
-No to wysiadamy. -powiedział Kamil.
Wszyscy wyszliśmy z autobusu i po 10 minutach byliśmy na plaży. Poszłam z Adą przebrać się w nasze stroję, po czym usiadłyśmy na piasku i czekałyśmy na chłopaków. Po chwili zobaczyłam Łukasza, który szedł w moją stronę, jak zwykle się uśmiechając. Blondyn miał włosy postawione na żel, co mi się bardzo podobało, przyszedł w koszulce na ramiączkach i w czarnych spodenkach. Obok niego szedł Kamil, który w odróżnieniu od Łukasza nie miał na sobie bluzki. Chłopacy usiedli koło nas. Na podwórku było strasznie ciepło, dlatego zaproponowałam, żebyśmy weszli do wody się ochłodzić. We czwórkę wbiegliśmy do wody, po czym Łukasz zaczął chlapać nią we mnie i w Adę. Kilka minut później brunetce znudziło się takie bawienie, więc poszła położyć się na kocu. Za nią poszedł Kamil. Zostałam sama z Łukaszem. Chłopak zaczął powoli podchodzić do mnie, trochę mnie to speszyło, więc powoli się odsunęłam. Chwilę później leżałam w wodzie cała mokra.
-Uważaj, mała. -powiedział. -Boisz się mnie, czy co?
-Ni..e
-No podejdź do mnie. Ja tylko chcę pogadać.
-Na pewno tylko tyle?
-A co chcesz jeszcze?
-Nic. -po tych słowach podeszłam do blondyna.
-I co zdecydowałaś już czy pójdziesz gdzieś ze mna?
-A może z tego spotkania zrobimy randkę? -spytałam.
-Skoro nalegasz. -odpowiedział, lekko śmiejąc się pod nosem. Następnie chłopak podszedł bliżej mnie, tak że nasze usta prawie się stykały. Blondyn objął mnie w pasie i podsunął się jeszcze bardziej do mnie. Po czym skierował swoje usta do mojego prawego ucha i powiedział:
-Ścigamy się do lodziarni. -następnie blondyn zaczął biec, a ja jeszcze nie przetrawiłam tego, co się przed chwilą stało. Byłam pewna, że mnie pocałuje, Ale tego nie zrobił. Więc powoli zaczęłam iść za nim. Gdy już koło niego stałam podał mi czekoladowego loda, a sam zajadał się śmietankowym. Podziękowałam mu i po chwili byliśmy w drodze do Ady i Kamila. Gdy stanęliśmy koło nich usłyszałam głośny śmiech Ady, który zawsze mnie śmieszył, bo gdy się z czegoś chichotała to brzmiała jak chomik.
-A wy co porabiacie? -spytałam znajomych.
-Nic. Przypomniało mi się coś, dostałaś sms od mamy.
-Dzięki. -odpowiedziałam biorąc telefon do ręki i przeczytałam wiadomość, która brzmiała tak: ,,Sara! Wracaj już do domu. Od jakiejś godziny Karol pod blokiem na ciebie czeka. Zrób coś z tym. A i jeszcze coś, od kiedy ty masz chłopaka. Wracaj."
-Musze już iść do domu.
-Czemu? -spytała Ada.
-Niby Karol na mnie czeka. Dość długo. No i mama mówi, żebym już wracała.
-No to się zbieramy. Chodź pod prysznic się wypłukać. -dodała, po czym pozbierałyśmy nasze koce z piasku.
W drodze do domu gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Po 30 minutach byłam już przed moim mieszkaniem. Podbiegł do mnie Karol.
-Czego ty znowu ode mnie chcesz?
-Kim jest ten koleś z , którym się całowałaś.
-To mój chłopak. Masz jakiś problem z tym?
-Tak, bo to ja powinienem byś twoim chłopakiem.
-Nie pozwalaj sobie na tyle. Coś jeszcze?
-Tak. Wychowawczyni poprosiła nas, ,żebyśmy reprezentowali naszą szkołę na jakimś wyjściu do liceum.
-Czemu akurat nas?
-Nie wiem. Powiedziała, ze bardzo na nas liczy.
-Kiedy?
-Jutro.
-Do jakiego liceum mamy iść?
-Do XI liceum.
-Dobra. -odpowiedziałam wiedząc, ze właśnie w tej szkole uczy się Łukasz. Może się nawet spotkamy. -O której?
-O 12. Zajść po ciebie?
-Nie musisz, spotkamy się na przystanku.
-Co tam u ciebie? Dawno spokojnie nie rozmawialiśmy.
-Wszystko w porządku. A u ciebie?  -spytałam z grzeczności.
-Dobrze. -w chwili kiedy to powiedział zadzwonił mój telefon.
-Muszę odebrać. -dodałam.- Halo.
-Sara. Ty powinnaś już być w domu. A nie sobie pogawędki urządzać z byłym chłopakiem. Do domu.
-Już idę. Muszę spadać. -powiedziałam do Karola.
-To do zobaczenia jutro. Papa.
-Cześć.
Chwile później weszłam do domu i od razu mama skierowała do mnie takie słowa:
-Córciu, ojciec miał wypadek.
-COO??

Jeśli się podoba zostawcie po sobie komentarz i dodajcie do obserwowanych.
~Annabeth ;)

piątek, 13 lutego 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział V

-Ada, jestem pod drzwiami, mogłabyś mi może otworzyć? -spytałam przez telefon zmęczona pukaniem do mieszkania przyjaciółki.
-Haloo. -odpowiedziała zaspana dziewczyna.
-Ty śpisz? Miałam ci, przecież pomóc się jakoś ubrać na spotkanie z Kamilem.
-To dziś? -spytała brunetka.
-Tak. Wpuść mnie wreszczcie do domu. -poprosiłam.
Drzwi od mieszkania się otworzyły, a w nich stała Ada. Włosy miała rozczochrane, wciąż zaspaną twarz i koszulę nocną w Hello Kitty na sobie. Dziewczyna oparła się o kawał drewna i zamknęła oczy, a ja bez pytania weszłam do jej pokoju. Po pięciu minutach brunetka nadal nie przyszła do pokoju. Poszłam zobaczyć co się z nią dzieje. Przyjaciółka opierała się o drzwi, krzyknęłam, żeby ją obudzić, na co zerwała się i potknęła o buty stojące na korytarzu. Ada leżała na podłodze śmiejąc się, gdy powiedziała:
-Może pomogłabyś mi wstać, zamiast robić mi zdjęcie?
-Sorka, ale ta chwila musi być upamiętnienia. Dobra wstawaj. -mówiąc pomogłam jej się podnieść.
Brunetka poszła umyć głowę, a ja wybrałam ubrania z szafy, które według mnie powinna ubrać na spotkanie z Kamilem.
Po godzinie byłyśmy gotowe do wyjść. Nie mieliśmy dzisiaj dwóch ostatnich lekcji, więc kończyliśmy o 14.30. Po zakończeniu ostatniego przedmiotu, wyszłyśmy z Adą na zewnątrz i przed szkołą czekał na nas Łukasz z Kamilem. Niespodziewanie blondyn podszedł do mnie i mnie objął, a potem pocałował w policzek. Gdy się odsunął, zobaczyłam zdumione twarze naszych przyjaciół, Po kilku sekundach stanęła koło mnie dziewczyna i zadała mi pytanie:
-Co to było?
-A najwyraźniej zapomniałam ci powiedzieć, że wczoraj na spotkaniu z Karolem mogłam mu powiedzieć, ze mam chłopaka.
-COO? -spytała mocno zdziwiona Ada. -I postanowiłaś poprosić Łukasza o pomoc. ....Fajnie.
 Brunetka uśmiechnęła się i wróciła do Kamila, na co otworzyłam szeroko buzię. Blondyn powiedział z tym swoim łobuzerskim uśmiechem:
-Nie połykaj tyle powietrza, bo dla innych zabraknie.
Po tych slowach usłyszałam lekki chichot znajomych. Po czym skierowaliśmy się w stronę przystanku, gdy Ada dodała:
-Ej ja nie mam biletu. Ide do sklepu.
-Pojdę z tobą, okej? -zaproponował przyjaciel blondyna.
-Spoczko, chodź.
Zostałam z Łukaszem sama. Staliśmy obok przystanku, gdy zauważyłam za plecami chłopaka, że szedł w naszą stronę Karol. ,,Jeszcze tylko on mi jest potrzebny" pomyślałam.
-Sara!!! -krzyknął brunet.
-Wymyśl coś, żebym nie musiała z nim gadać. Proszę. -poprosiłam.
-To dlatego chciałaś, żebym był twoim chlopakaiem??
-Tak, dlatego.
-Na pewno nie ma innego powodu?
-Na pewno. Pomożesz? On się zbliza.
-Sara!!
Tego co Łukasz teraz zrobił, szczerze powiedziawszy się nie spodziewałam. Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie w usta. Położył swoją rękę na moim policzku, a ja chwyciłam dłonią jego włosy. Całowalismy się tak, póki nie usłyszałam głośnego głosu Ady, która krzyczała, żebyśmy przestali się lizać i weszli do autobusu, bo własnie na przystanek podjechal nasz bus. Wsiedliśmy do pojazdu,  ja i Ada usiadłyśmy na siedzeniach, a chłopacy staneli.
-Czemu wy się tak namiętnie całowaliście?
-Wiesz co nie wiem. On mnie pocałował.
-Ale dlaczego?
-Karol był niedaleko i nie chciałam z nim gadać, więc poprosiłam Łukasza o pomoc. Nie sądziłam, ze TO akurat zrobi.
-A miałaś lepszy pomysł, jak zrobić, żeby się odczepił? Bo mi żaden nie przychodzi do głowy. Mówiłam, że będzie z was fajna para. -ostatnie zdanie powiedziała lekko chichocząc.
-A nie powiedziałaś mi dlaczego?
-W sumie to nie wiem. Pasujecie do siebie. No i oczywista oczywistość jest przystojny. Z tym musisz się zgodzić.
-Okej, tu akurat masz rację.
-I te niebieskie oczy.
-A ja muślałam, że ci się Kamil podoba.
-Czyżby jesteś zazdrosna?
-Niby czemu miałabym być.
-No przecież niedawno mówiłaś, że ci się podoba.
-Podoba, ale ja nie jestem w nim zakochana, to nie znaczy, że muszę być o niego zazdrosna.
-Dobra. Nic nie mówiłam, że jesteś zakochana w nim. Sama to powiedziałaś. Nie musisz mi się z niczego tłumaczyć.
-Ja się nie tłumaczę.
-Okej dziewczyno musisz się uspokoić.
W chwili kiedy to powiedziała, podszedli do nas chłopacy.
-Czym się denerwujesz Sara? -spytał blondyn.
-Niczym. Mogę z tobą przez chwilę porozmawiać?
-Spoko.
-To może my się troche oddalimy. -zaproponowała Ada.
-O co chodzi?
-Czemu mnie pocałowałeś?
-Chciałaś, żebym coś wymyślił. To to zrobiłem. Mam małą propozycję. Poszłabyś ze mną na randkę?
.........
.......
......
....

~Annabeth

wtorek, 10 lutego 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział IV

Część II


Czterdzieści minut później przyszłam do parku, na ławce siedział Karol. To było nasze specjalne miejsce. Tu pocałował mnie pierwszy raz, spytał się czy będę jego dziewczyną. Pół roku później rozstaliśmy się, bo całował się z Wiktorią, jego dotychczasową dziewczyną. Domyśliłam się, że chce do mnie wrócić, do tej pory też tego pragnęłam, ale poznałam Łukasza i sprawy uległy zmianie. Myślę, że powoli mi przechodzi zauroczenie w Karolu.
-Cześć Sara. -podszedł do mnie i przytulił na powitanie.
-Czego chcesz?
-Uspokój się. Chcę tylko porozmawiać.
-Tylko szybko, bo jestem umówiona.
-Jak być może słyszałaś, zerwałem z Wiktorią.
-No i?
-Daj mi skończyć. Więc jak już mówiłem, nie mam dziewczyny. Zrozum ja wciąż ciebie kocham i chce, żebyśmy do siebie wrócili.
-To ty zrozum, ja już do ciebie nic nie czuje. Mam już nowego chłopaka.
-Kogo??
-Uważaj, bo ci powiem. Bez sensu tu przychodziłam. Nie wybaczę ci tego, że mnie zdradziłeś.
-Jak mam cię przeprosić.
-Na razie daj mi spokój. Idę. Cześć.
-Sara proszę cię przestań się tak zachowywać.
Zignorowałam te słowa i zdenerwowana wróciłam do domu. Zjadłam obiad i poszłam do mojego pokoju, położyłam się na kanapie i przypomniały mi się szczęśliwe chwile które dzieliłam z byłym chłopakiem. Na przykład dwa miesiące temu (tydzień przed naszym zerwaniem) poszliśmy na spacer po mieście, chodziliśmy śmiejąc się, gdy nagle Karol poszedł i wrócił po chwili trzymając w ręce bukiet czerwonych róż albo wtedy jak byliśmy na koncercie jakiegoś zespołu, tak dobrze się bawiliśmy.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek telefonu. Dzwonił Łukasz i mimowolnie się uśmiechnęłam do ekranu komórki. Odebrałam i blondyn powiedział:
-Hej piękna.
-Cześć.
-Masz może ochotę spotkać się na mieście jutro, Kamil mnie męczy, żebym poprosił cię, o to żebyś ją wzięła. To jak będzie?
-Spytam się jej. Pewnie się zgodzi. Zadzwonię jak będę wiedzieć. Czemu wy wczoraj do nas przyjechaliście? Ty i Alex?
-Rodzice musieli coś załatwić. A co, nie chciałaś żebym przyjechał?
-Po prostu się nie spodziewałam.
-Ja muszę lecieć. Lekcje wzywają. Do jutro mała.
-Czekaj, czekaj mam do ciebie prośbę.
-Jaką? -spytał wyraźnie zainteresowany chłopak.
-Okej to będzie niezręczne. Czy mógłbyś udawać jutro przez chwilę mojego chłopaka, no bo mój były nie chce się ode mnie odczepić i mogłam mu powiedzieć, że mam nowego chłopaka.
-Udawany chłopak? Mogę ci z tym pomóc, ale wiedz, że nie jestem dobrym aktorem. To przyjść po ciebie jutro pod szkołę, kochanie.
-Dobrze. Idź lekcje odrabiać. Cześć.
-Do jutra, skarbie.
Od razu napisałam do Ady z pytaniem czy chce się jutro spotkać z Kamilem. Od razu odpowiedziała, że miała zamiar mnie poprosić o zorganizowanie ich spotkania, przy okazji spytała się o moje spotkanie z Karolem. Zadzwoniłam do niej. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami.
-Czekaj, potrzebuje chwili, żeby to zrozumieć. Jeszcze kilka dni temu chciałaś do niego wrócić, a teraz nie. Czyli albo ci przeszło, albo jesteś zakochana w kimś innym. Więc jak?
Milczałam.
-Podoba ci się Łukasz? Od kiedy?
Dalej siedzę cicho.
-Mniej więcej od niedzieli? Wiedziałam.
-Kim ty jesteś? Od kiedy to ty  w myślach umiesz czytać? -spytałam zdziewiona.
-Chyba ci nie powiedziałam. Moja babcia była jasnowidzem, czyli po niej pewnie odziedziczyłam ten dar.
-Hahahaha.
-Ale w sumie była by z was fajna para. Śmiesznie by było.
-Niby czemu?
-Ja spadam. Telefon mi pada. To do jutra. Przed lekcjami wpadasz do mnie i pomagasz mi się ubrać, okej? Papa.
Odłożyłam telefon na biurko i poszłam spać.

piątek, 6 lutego 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział IV

  Część I                             


  Wstałam jak zwykle o 6.00, w końcu dzisiaj jest poniedziałek, kolejny dzień do szkoły. Umyłam głowę, ubrałam się i byłam gotowa do wyjścia, gdy zadzwonił mi telefon.
-Omg, nie zgadniesz z kim przed chwilą rozmawiałam. Zresztą zaraz ci powiem. Schodź, jestem pod twoją klatką. -powiedziała podekscytowana Ada.
-Okej, to za chwilę bę... -nie skończyłam, bo brunetka się rozłączyła.
 Po zamknięciu mieszkania, zeszłam na dół po schodach i na dworze czekała na mnie przyjaciółka. Na włosach miała koka, nałożyła na siebie niebieski T-shirt i krótkie czarne spodenki. Dziewczyna podeszła do mnie do mnie i powiedziała:
-Spotkałam Olę i powiedziała mi, że Wiktoria i Karol zerwali. Podobno powiedział jej, że wciąż mu na tobie zależy i spróbuje ciebie odzyskać.
-Dobra. A ty czemu się tak tym ekscytujesz? -spytałam niewzruszona opowieścią o moim byłym.
-Bo jak dobrze pamiętam jeszcze niedawno chciałaś, żeby do ciebie wrócił. Czy może coś się zmieniło? Albo ktoś to zmienił?
-Nie. Chodźmy lepiej do szkoły, bo się na matme spóźnimy.
 Jak cała klasa się spodziewała, pani zrobiła kartkówkę. Po lekcji z Adą i Kasią wyszłyśmy na boisko popatrzeć jak chłopaki z naszej klasy grają w piłkę w nożna. Na następnym przedmiocie mieliśmy wolną lekcję, ponieważ nie było nauczycielki, więc zostaliśmy na podwórku.
-Więc jak minęła wizyta twojej siostry? -spytała Kasia.
-Całkiem dobrze. Zgadnijcie kto jest kuzynem jej chłopaka. -powiedziałam ...oczywiście Łukasz.
-Nieźle. To musi być przeznaczenie. -skomentowała Ada. -I co robiliście?
-Siedzieliśmy u mnie w pokoju i oglądaliśmy horror. W pewnym momencie zasnęłam, ale miałam powalony sen.
-No to opowiadaj, na co czekasz. -powiedziała Kasia.
 Dziewczyna ma długie, blond włosy, które nosi zazwyczaj spięte w kucyka. Ubrana była w koszulkę w kwiaty i miała na sobie czarną spudniczkę.
-Powiem skróconą wersję, okej? Więc leżałam na kocu z Karolem, pocałował mnie i ....
-Uuu. -dodała Ada.
-..i sobie poszedł. Następnie przyszedł Łukasz i tańczyliśmy, potem wrócił Karol i zaczęli się bić. Koniec. A no i obudziłam się przytulona do blondyna.
-O kurczę. Szkoda, że tego nie widziałam. -dodała Kasia.
-A czekaj, mam zdjęcie. Zaraz ci pokażę.
-Skąd je masz? -spytała najwyraźniej zaciekawiona Ada.
-Jego brat Alex nam zrobił.
 Pokazałam dziewczynom zdjęcie, które dzisiaj rano wysłał mi Łukasz, z pytaniem co u mnie i czy by pierwszą osobą, która powiedziała mi ,,dzień dobry". Siedziałyśmy tak sobie i rozmawiałyśmy, kiedy zobaczyłam lecącą piłkę prosto na nas. Walnęła lekko głowę Kasi i poleciała za nas.
-Sorry, dziewczyny. Nie chciałem kopnąć w waszą stronę. Wszystko w porządku? -spytał chłopak blondynki, na co ta się uśmiechnęła i powiedziała, że nic jej się nie stało. Chłopak miał na imię Kuba. Miał na sobie białą koszulkę, jasne jeansy i addidasy na nogach. Gdy podniósł bluzkę, żeby otrzeć pot z czoła, ukazał się jego umięśniony brzuch, gdy Kasia to zobaczyła otworzyła szeroko buzię i patrzyła się na chłopaka. Przestała, gdy usłyszała mój i Ady śmiech. Chichotałyśmy, dopóki nie zadzwonił dzwonek zwiastujący kolejną lekcje. Reszta dnia w szkole upłynęła szybko. Wracając z przyjaciółkami do domu zadzwonił telefon. To był Karol.
-Hej.
-Cześć, czemu do mnie dzwonisz?
-Chcę się z tobą spotkać.
-Po co?
-Muszę z tobą porozmawiać. To jak będzie?
-Dobra, po szkole w parku.
-Dzięki, papa.
-Pa.
-Kto dzwonił? -spytała Kasia.
-Karol chce się spotkać.
-Pójdziesz?
-Tak, po szkole spotykamy się w parku.
Razem z Adą odprowadziłyśmy blondynkę na przystanek i poszłam spotkać się z chłopakiem.


Dzięki za przeczytanie mojego opowiadania. To jest pierwsza część tego rozdziału, w niedzielę  wstawię drugą. Co sądzicie o tym rozdziale??
~Annabeth

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział IV - ,,Gra o pocałunek"

 Majka i Rozalia w drodze do pokoju Karoliny rozmawiały o zauroczeniu Adam w brunetce.
-Ty naprawdę nie widzisz, że podobasz się dla Adama, czy tylko udajesz?
-Udaję.
-Po co?
-Bo ja go nie lubię w ten sposób.
-I to dlatego musisz być taka chamska dla niego?
Dziewczyna nie odpowiedziała już nic, bo upadła jej butelka i schyliła się chcąc ja podnieść. Drzwi do pokoju 28 gwałtownie się otworzyły, uderzając Rozalię  w głowę i wywalając ja na plecy. Butelka dalej się toczyła. Maja nie wiedząc co się dzieje, bo szła z przodu. Odwróciła się, stając na przedmiocie i padając. Gdyby nie blondyn, leżałaby na podłodze tak jak brunetka. Zazdrosny Fabian, widząc że Adam trzyma w ramionach Rudą, postanowił pomóc Rozalii. Chłopak chwycił dziewczynę w tali i pomógł jej wstać, a ta przytuliła się do niego. Ten zmieszał się i lekko ją odepchnął. Na co dziewczyna zrobiła smutną minę.
-Wszystko  okej? -spytał Adam puszczając Majkę, która uderzyła głową o podłogę. Fabian widząc zaistniałą sytuację, podbiegł do rudowłosej, natomiast blondyn skierował swoje kroki w stronę brunetki.
-Ała! -zawyła z bólu Maja.
-Nic ci nie jest? -zapytał zmartwiony Fabian.
-Przeżyję! -rzekła z uśmiechem, następnie zwróciła się do Adama. -Już miałam ci dziękować, że mnie złapałeś.
-Przepraszam. -wymruczał zawstydzony Adam, czerwieniąc się na twarzy.
 Nagle zapadła niezręczna cisza, którą przerwała Karolina biegnąc w ich stronę.
-Ruszcie się, ja, Ula i Szymon już na was czekamy.
-Co u was Szymon robi? -spytała brunetka.
- Przyszedł wcześniej, a gdzie reszta chłopaków?
-A co , nie możesz się doczekać, aż Łukasz przyjdzie? -powiedziała Maja, która wstawała z pomocą Fabiana, no co się uśmiechnęła.
-Tak. Nie! -krzyknęła -dobra, chodźcie już.
 Wszyscy skierowali sie do pokoju blondynki. Grupka usiadła w kółku, czekając na dwóch chłopaków.
-Hej, laleczki! -rzucił Łukasz wchodząc, a za nim kroczył Patryk, który powiedział tylko ,,cześć".
 Dosiedli się so kręgu i ustalili zasady, że każdy musi całować wylosowaną osobę w usta. Pierwszy kręcić miał Fabian, bo był najstarszy z całej grupki. Obrócił butelką, a ona zatrzymała się na Rozalii. Dziewczyna siedząca po jego prawej stronie uśmiechnęła się i przysunęła do chłopaka. Niechętnie musnął jej usta, po czym się odsunął. Brunetka chwyciła butelkę i mocno zakręciła. Zdenerwowała się jeszcze bardziej, gdy trafiła na Szymka. Oboje niechętnie cmoknęli się. Następnie padło na rudą. Brunet podszedł do Mai  i pocałował, podał jej butelkę. Dziewczyna trafiła na siebie. Nadeszła kolej na Fabiana. Zaczęli się całować i po kilku sekundach przestali, a wszyscy oprócz Rozalii zaczęli bić brawa. Dziewczyna wyszła z pokoju, a za nią podążyli Adam i Karolina.
-Gdzie ty idziesz? -spytała blondynka.
-Do pokoju.
-Po co?
-Spać mi się chce.
-Zostaw nas pogadam z nią. -powiedziała Adam do Karoliny.
 Dziewczyna wróciła do swojego pokoju, gdzie Fabian znów całował Maję. Tymczasem Adam podbiegł do brunetki, która miała łzy w oczach.
-Co się stało? -spytał zmartwiony chłopak.
-Nic, wszystko w porządku. -zapewniła.
-Wszystko w porządku i dlatego płaczesz?
-Ziewałam przed chwilą.
-Aha, ok. Przejdziemy się?
-Możemy.
-Planujesz jakąś duża imprezę na urodziny?
-Skąd wiesz, że mam urodziny w tym miesiącu?
,,To w tym miesiącu?" pomyślał.
-No wiesz, na facebooku pisało. -mówił drapiąc się w głowę.
-A spoko. Nie planuję jeszcze nic, a co?
Nagle ktoś szybko przebiegł po korytarzu, popychając Rozalię na Adama, który wylądował na ścianie, a ona na nim. Ich usta prawie się stykały, blondyn nie czekając ani chwili dłużej, pokonał  przestrzeń dzielącą je i złączył w namiętnym pocałunku. Dziewczyna nie opierała się i chwyciła go za włosy z tylu głowy i przyciągneła bardziej do siebie. Ich całusa przerwał donośny głos nauczycielki. Schowali się szybko w pokoju Adama.
 W tym samym czasie w pomieszczeniu, które zostało przydzielone dla Karoliny, Uli i Darii, rozległ się krzyk wychowawczyni, która zadała pytanie:
-Co wy tutaj wyrabiacie? I gdzie jest Daria?
-Daria poszła do swojej koleżanki spać, a my musieliśmy pogadać. -powiedziała Karolina,
-Rozmawianie o tej porze jest zabronione. Dobrze o tym wiecie. Za karę będziecie wszyscy spać w tym pokoju pod moim nadzorem i nie pójdziecie jutro na zwiedzanie.
Nikt nie miał ochoty na kłótnie z nauczycielką i wszyscy poukładali się tam, gdzie było im wygodnie. Maja wzięła kołdrę od Karoliny i położyła ją na podłodzę. Inni uczynili to samo z kołdrą Uli oraz Darii. Starsza kobieta spała już sobie w najlepsze, podczas, gdy jej podopieczni, oprócz Uli i Szymona przewracali się z boku na bok, nie mogąc zasnąć.
 Adam siedział w swoim pokoju na łóżku razem z Rozalią, które wcześniej zaklepał. Dziewczyna miała opartą głowę o ramię chłopaka i powoli przysypiała, a blondyn czekał na przybycie Fabiana, które nie nastąpiło. Po ok. godzinie chłopak ze zmęczenia zasnął
 Rankiem o godzinie 7, zanim nastąpiła pobudka, Fabian wszedł do swojego pokoju. Szatyna zaskoczył widok, który tam zastał. Szybko wyjął telefon i zrobił zdjęcie dla blondyna i Rozalii, którzy leżeli przytuleni do siebie. Czarnowłosy postanowił obudzić parę, żeby nie przyłapała ich nauczycielka, która niedługo będzie chodziła po pokojach w celu obudzenia nastolatków.
-Hejj gołąbeczki.

Jeśli się podobało zostaw ślad po sobie w formie komentarza. :)
~Annabeth & Schimi

Opowiadanie Bananowej - Rozdział III

 Kolo wejścia czekała paczka Dawida. Zapoznał mnie ze wszystkimi po kolei, było tam trzech chłopaków i jedna dziewczyna: Igor był blondynem, a jego włosy były postawione na irokeza, miał zielone oczy, obok niego siedział Michał, on zaś był szatynem o brązowych oczach. Na przeciwko niego stał Karol, którego czupryna była koloru czarnego, a jego tęczówki były ciemno zielone, obok niego stała Ania, dziewczyna o ciemnych blond włosach i niebieskich oczach.
Ka: Już jesteście razem? wczoraj się poznaliście i już... u brachu...- pytał poklepując po ramieniu Dawida
Da: Nie.- odpowiedział zarumieniony
Dopowiedziałam sobie w myślach "Jeszcze nie, ale wszystko może się zmienić".
Ka: Już myślałem, była by z was dobrana para.
Da: A tam przestań my sobie rade damy. Wystarczy nam na razie jedna dobrana para.
Lu: Jaka?
Da: Przecież Karol z Anią.
Lu: Aaa no to rzeczywiście, naprawdę do siebie pasujecie.
An: Dzięki.
Po dzwonku wszyscy rozeszliśmy się w swoje strony. Miałam wtedy Polski, więc musiałam szybko iść pod salę, bo pomieszczenie te było na drugim końcu szkoły. Nauczyciel przyszedł, a ja usiadłam przy 4 ławce od okna, jedna pozytywna rzecz była taka, że Ania była ze mną w klasie. Bardzo się ucieszyłam dlatego, że będę miała z kim siedzieć. Po chwili Ania dosiadła się do mnie i zaczęła się lekcja. Minęło 10 minut a ja strasznie się nudziłam, więc wyciągnęłam telefon, a co zobaczyłam w nim miło mnie zaskoczyło... dostałam sms-a od Dawida i po chwili pomyślałam,a może, jednak nie będzie mi się tak nudzić na lekcjach.
An: Co się tak uśmiechasz do tej komórki?
Lu: A nic, tylko dostałam wiadomość od Dawida.
An: Uuu... Ktoś chyba się zakochał w Dawim.
Lu: Może troszkę...- pisząc z chłopakiem
An: Nie dziwie się tobie, Dawi jest naprawdę super facetem. Na twoim miejscu bym się za niego brała.
Lu: Tak myślisz?- wymamrotałam cała czerwona i uśmiechnięta
An: No pewnie! On nie potrafi skrzywdzić jakiejkolwiek dziewczyny.
Lu: Skąd wiesz?
An: Bo z każdą dziewczyną jest, hmm.. minimum rok i zakończenie związku nigdy nie było spowodowane przez niego tylko przez drugą połówkę.
Lu: Dobra, koniec rozmawiania o mnie i Dawidzie, lepiej opowiadaj jak ci się układa z Karolem.
An: No więc... Jesteśmy ze sobą już dobre półtorej roku i nigdy się nie kłócimy
Lu: A jak się poznaliście?
An: Przez Dawiego.
Lu: Czyli?
An: Dawi poszedł do tego LO i tak jakoś się złożyło, że wylądowali w tej samej klasie z Karolem. Zostali kumplami, a że ja znam się z twoim "Romeo" od dziecka, przedstawił nam sobie a reszta już sama się potoczyła.
Lu: No to gratulacje, masz swoją druga połówkę...
Nagle zadzwonił dzwonek, więc z Anią udałyśmy się na dół, ponieważ mieliśmy się tam spotkać na następnej przerwie.
Da i Ka: Witamy ponownie nasze drogie panie!
Lu i An: Hej
Po czym Dawid podbiegł do mnie a Karol do Ani
Da: Nie mogę się doczekać końca lekcji.-mówił do mnie
Lu: Dlaczego?
Da: A nie pamiętasz gdzie mieliśmy pójść po szkole?
Lu: Ach tak, już pamiętam ale niestety nie mogę dzisiaj...
Da: Nie! Dlaczego?-załamany kontynuował rozmowę
Lu: Żartowałam, głuptasku.
Da: O ty! Nie daruję ci tego.-po chwili zaczął łaskotać mnie
Lu: Przestań, przestań!
An: Ale z was naprawdę dobrana para.
Da: Jeszcze nie para...
Lu: Jeszcze?
Da:Yyy..-zaczął się jąkać
Ka: On miał na myśli, że jeszcze wszystko może się zmienić.
Byłam strasznie zawstydzona i nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc wolałam zostawić to bez komentarza. A Dawid? Po nim widziałam, że czuł się tak samo jak ja.
An: A właśnie, zapomniałabym. Gdzie macie iść po szkole?
Da: Na piwo.
Lu: Macie może ochotę iść z nami?
Ka: Ja bym chętnie poszedł, a ty kochanie?
An: Z miłą chęcią.
Da: To jesteśmy umówieni. O której kończycie?-spytał Ani i mnie
Lu: Chyba o 14:10. Tak?
An: Tak, tak.
Da: A my o 13:15. To poczekamy na was przed szkołą. Ok?
Lu i An: Okej.
Poszłyśmy pod salę, dlatego, że zadzwonił dzwonek. Miałam od tamtego czasu jeszcze 4 lekcje, lecz na szczęście ten czas szybko upłynął. Skończyliśmy lekcje i udałyśmy się z Anią od razu pod szkołę, chłopaki na nas już czekali, więc byliśmy gotowi pójść do kręgielni, gdzie mieliśmy iść na piwo.

~Bananowa

piątek, 30 stycznia 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział III

Dzisiaj jest niedziela, więc przyjeżdża do nas siostra na obiad wraz ze swoim aroganckim chłopakiem. Osobiście go nie lubię, ale za to mój brat za nim szaleje, bo zabiera go na mecze i po porostu dobrze się rozumieją. Zachowuje się podobnie do Łukasza. Jest tylko dziesięć razy gorszy.
- O której oni przyjdą? -spytał  zniecierpliwiony Tomek, mój młodszy braciszek ma 14 lat i jest o jakieś 10 cm wyższy ode mnie w odróżnieniu ma niebieskie oczy, a ja zielone. Jest brunetem.
-Za jakieś półgodziny będą. Ogarnij się. Co zakochałeś się w nim czy co?
-Uspokój się Sara. On po prostu go lubi. Monika dzwoniła i powiedziała, że przyjdą jeszcze z dwoma kuzynami Adama. -powiedziała mama.
-Super. Jest ich więcej. Jak oni przyjdą będę siedzieć u siebie w pokoju. -powiedziałam z sarkazmem w głosie.
Po 30 minutach zadzwonił dzwonek. Mama nie miała jak otworzyć , wiec kazała mi to zrobić.
Do domu weszła moja siostra, która miała blond włosy i zielone oczy; jej chłopak Adam, który był brunetem, jak wszyscy partnerzy Moniki. Za nimi stało dwóch chłopaków. A teraz zgadnijcie kto.................... Oczywiście musiał to być Łukasz. Teraz już wiem po kim odziedziczył aroganckie zachowanie. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko. Wchodząc do domu pocałował mnie w policzek. Kiedy to zrobił zarumieniłam się i wtedy postanowił przedstawić mnie swojemu bratu.
-Alex to Sara. Sara to Alex.
Obaj byli od siebie bardzo różni. Chłopak miał czarne włosy, szare oczy, był strasznie blady. Wyglądał jak wampirze ,,Zmierzchu". Kiedy się uśmiechnął zrobiły mu się dołeczki.
-Cześć, miło mi ciebie poznać.
 W odpowiedzi się uśmiechnęłam. Nagle mama powiedziała, żebym zaprosiła kolegów do swojego pokoju.
-Chcecie coś obejrzeć na kompie?
- Jakiś horror może? -spytał Łukasz
-,,Oszukać przeznaczenie" może być?- zaproponował Alex
 Wszyscy się na to zgodziliśmy. Usiedliśmy na kanapie na przeciwko komputera. Zasłoniliśmy rolety, zgasiliśmy światło i zaczęliśmy oglądać film. Siedziałam między chłopakami. Jakoś nie mogłam skupić się na seansie, po prawej stronie znajdował się Łukasz, który był ubrany w jasne jeansy i miał czerwoną koszule w kratkę. Jego nogi były zakryte kocem, pod którym wszyscy siedzieliśmy. Nasze ramiona się lekko stykały, przez co czułam się trochę zakłopotana, bo mimo tej arogancji był całkiem fajnym i przystojnym chłopakiem. I muszę przyznać, ale on mi się trochę podoba. Nagle moją uwagę przykuły krzyki w filmie, więc się przyjrzałam. Była jakaś naprawdę straszna scena, więc podskoczyłam lekko i po chwili usłyszałam lekki śmiech Łukasza. Resztę filmu oglądałam w skupieniu, próbując nie myśleć o blondynie. Ale film nie był zbyt ciekawy dla mnie, więc mnie znurzyło i zasnęłam. Śniło mi się, że siedze na łące na kocu, a kolo mnie siedzi mo były, Karol.
Chłopak miał niepoukadane brązowe włosy, był wysoki na ok. 1,80 m. Ubrany był w czarne lekko zwężane spodnie, bluzkę z logo Metalici i narzuconą niebieska marynarkę. Położyliśmy się na kocu  i przyglądaliśmy się chmurom, śmialiśmy sie, aż bolał mnie brzuch. Usiedliśmy starając sie uspokoić, pocałował mnie, powiedział, że musi już iść, więc poszedł. Po kilku minutach przyszedł Łukasz z tym swoim łobuzerskim uśmiechem, chwycił mnie za rękę i pomógł mi wstać. Nagle z nikąd zaczęła grać wolna muzyka. Objął mnie w pasie i zaczęliśmy tańczyć w rytm piosenki. Kołysaliśmy się tak, dopóki się nie potknęłam o jakiś kamień i się wywróciłam, pchając blondyna. Leżąc tak na nim, zaczęłam się śmiać, po chwili chłopak dołączył do mnie. Wstałam i pomogłam mu wstać. Łukasz  chwycił mnie za ręke i poszliśmy w stronę miasta. Idąc tak oparłam głowę na silnym ramieniu blondyna, gdy nagle w oddali zobaczyłam Karola. Tak sie wściekł no to, że przytulam innego chłopaka. Wkurzony podszedł do Łukasza i walną go w twarz.
-Koleś, uspokój sie. Kim ty jesteś?
-Chłopakiem Sary.
-Ty wcale nie jesteś moim chłopakiem. -powiedziałam.
-Idiotką jesteś, przecież się całowaliśmy.
-Hej nie rozpędzaj się tak. Nie obrażaj jej. Przeproś Sarę. I to już.
 Ale zamiast to zrobić chłopak rzucił się na Łukasza. Uniósł rękę i .... Wtedy się obudziłam. Byłam przytulona do blondyna, co mnie bardzo zaskoczyło. Ale dla niego nie wydawało się być to problemem. Tylko powiedział:
-Wstawaj mała. Film już się skończył.
Alex chwycił swój telefon i zrobił nam zdjęcie, jak byliśmy wciąż przytuleni do siebie.
-Chłopaki, idziemy. -powiedział Adam, wchodząc do mojego pokoju.
-To my lecimy. Do zobaczenia. -powiedział Alex wychodząc z resztą gości z domu


Dzięki za przeczytanie. Zostaw komentarz. :)    :)
~Annabeth

Zmiana planów.

W piątki będą wstawiane rozdziały mojego opowiadania, a w poniedziałki moje i Schimi. Mam do was prośbę powiedzcie czy byście zmienili coś w tym blogu, co wam się tu nie podoba. Jak lubicie naszego bloga dodajcie do obserwowania.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Sorka

Znowu muszę was przeprosić , bo dzisiaj nie mam jak wstawić mojego opowiadania, ani w sobotę opowiadania Bananowej. Postaram się je wstawić do piątku, chociaż nie wiem jak to będzie, bo cały tydzień mam zawalony kartkówkami i nie mam jak wstawiać.A i jeszcze jedna rzecz napiszcie w komentarzach, które opowiadania wam się podobają i co. Chcemy się dowiedzieć czy trzeba coś poprawić.
 :) :) :)
~ Annabeth

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział III - ,,Hotel"

 Wychowawczyni poprosiła, aby wszyscy się zebrali, po czym zaczęła czytać listę osób przydzielonych razem do pokoju.
- A więc, w pokoju 26 są: Urszula, Karolina oraz Daria. W 27 są: Adam i Fabian, w 28 : Rozalia i Maja.- podawała dalej nazwiska-  i w pokoju 35: Szymon i Patryk.
 Wszyscy po kolei brali swoje klucze i ruszyli w kierunku pokoi. Karolina widząc swojego przyjaciela- Szymona, który szedł sam postanowiła do niego podbiec.
- Hey, Szymuś.
- Cześć.
- A co ty taki nie w sosie?- spytała zmartwiona.
- Nie ważne.
- Oj, pozwól, że to ja ocenie, czy to ważne czy nie, dobrze?
- Ehh.- westchnął- No bo, widzę jak Adam patrzy na Rozalie, a ona na niego nie zasługuje.
- Czemu tak sądzisz?
- Bo Adaś jest fajny i słodki, a ona jakaś...dziwna? Jeszcze na niego naskoczyła jak porąbana.
- Hey, to moja przyjaciółka, nie obrażaj jej.
-Sorka, ale taka jest.
- Niby dlaczego? Bo mu się Roza podoba  to czyni z niej dziwną.
- Tak.- odpowiedział niepewny.
 W tym samym czasie w innej części korytarza rozmawiały Majka z Rozalią.
- Możesz mi powiedzieć dlaczego byłaś taka chamska dla Adama?- spytała Ruda.
- Bo mnie wywalił?
- Ale przecież to nie jego wina, nie musiałaś się aż tak wkurzać.
- Ale on też mnie wyzywał.- oznajmiła oburzona brunetka.
- Ty zaczęłaś, nie zwalaj na niego wszystkiego.
- Eh no może masz rację. Jak tak bardzo chcesz to może go przeproszę. Jednak to nie zmienia faktu, że mnie wkurza!
- No jak sobie chcesz.- powiedziała z uśmiechem Majka.
 Wszyscy powchodzili do swoich pokoi. Nagle wszyscy skupili swoją uwagę na pokój z numerem 26.
- Co się tu dzieje?- spytała wychowawczyni wbiegając do pokoju.
- Nie będę z nią w pokoju.- krzyczały Karolina razem z Darią. Była to dziewczyna o czarnych włosach z niebieskimi pasemkami. Dla wszystkich chamska, dla nauczycieli milutka. Znienawidzona była przez osobę, z którą dzieliła pokój.
- Przestańcie krzyczeć!- zero reakcji- Albo się uspokoicie albo..- kobieta nie zdążyła dokączyć swojej wypowiedzi, bo Karolina rzuciła się na Darię.
 Do pokoju wbiegły 3 osoby; Majka, Fabian i Łukasz, po czym rozdzieli dziewczyny. Nauczycielka zagroziła  dziewczynom, że jeżeli się nie uspokoją, to jutrzejszy dzień spędzą w hotelu, po czym opuściła pokój, a zaraz po niej Daria kląc pod nosem. Rudowłosa dziewczyna podeszła do blondynki łapiąc ją za ramiona:
- Uspokój się! Mam do ciebie pytanko, możemy wpaść i pogadać tak o 22?
- Hey, co robicie?- spytała wchodząca do pokoju Roza.
- Spoko, możecie.- odpowiedziała Karolina.
- Ej, a my też możemy?- spytał Fabian z wielkim uśmiechem na twarzy.
- No, jasne. Bez chłopaków nie ma zabawy!- powiedziała Rozalia klepiąc Fabiana po ramieniu, na co chłopak się uśmiechnął
- My? Czyli kto?- spytała lekko poirytowana Majka.
- No ja, Łukasz, Szymon, Patryk i Adam.
- O jejku. Musi on przychodzić?- spytała Roza.
- Przecież powiedziałaś, że bez chłopaków nie ma zabawy.- odpowiedziała Maja.
- Dobra, to do 22.- powiedział Fabian wychodząc.
- A może zagramy w butelkę?- zaproponował Łukasz puszczając oczko do Karoliny, na co ta się zarumieniła.
- Możemy.- odpowiedziały dziewczyny chórem.

~Annabeth & Schimi

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział II

 Następnego dnia spotkałam się z Łukaszem, aby oddać mu jego własność. Ubrany był w ciemne jeansy, czarną koszulkę i miał narzuconą niezapiętą koszulę w kratkę. Na nogach miał tenisówki.
- Cześć, złodziejko telefonów. -powiedział uśmiechając się łobuzersko.
- Ja ci go wcale nie ukradłam........Cześć. Trzymaj swój telefon, i może następnym razem pilnowałbyś go bardziej, co.
- Może. Ale nie miałem jak, bo biegłem.
- Trzeba było nie oblewać nikogo, nie musiałbyś tedy uciekać.
- Ja  nie uciekałem. To już dla zdrowia nie można pobiegać? -spytał z udawanym oburzeniem. -Co za młodzież. No po prostu nie wierzę.
 Powiedział to w taki sposób, że się zaśmiałam pod nosem.
- Dobra to ja idę.
- Idziesz? Dlaczego?
- Idę, a co?- odpowiedziałam.
- A bo pomyślałem, że może byśmy skoczyli do Maca albo KFC. Masz czas?
- Nie. Jestem umówiona z przyjaciółką. Może innym razem. -rzekłam i zaczęłam odchodzić w stronę przystanku, bo akurat mój autobus przyjechał.
- To chociaż daj mi swój numer telefonu! -krzyknął do mnie, ale ja już wsiadłam do busa, więc go nie usłyszałam.
 Po 20 minutach jazdy dotarłam do kina. Tam byłam umówiona z Adą, ale jej jeszcze nie było, więc postanowiłam usiąść na ławce i na nią poczekać. Pewnie znowu się spóźni jak to ma w zwyczaju.
- Już jestem, jestem.- powiedziała przyjaciółka, która wbiegła przez drzwi. -Sorka autobus mi uciekł.
- Spoko, ale chyba powinnaś zainwestować w coś co nazywa się zegarek. Chodź, musimy kupić bilety. Na co idziemy?
-,, Igrzyska Śmierci" ?
- Spoczko, to ty idź po bilety, a ja pójdę po popcorn.
 Mając wszystko gotowe, poszłyśmy do sali, w której puszczali film. Po dwóch godzinach wyszłyśmy z pomieszczenia.
- Zarąbisty film, co nie? No to gdzie teraz idziemy? -spytała brunetka.
- McDonald?
- Spoczko, chodź.
 Po zamówieniu jedzenia znalazłyśmy wolny stoik i przy nim usiadłyśmy. Nagle Ada spytała:
- Jak tam było na randce?
- O co wam chodzi z tymi randkami? -spytałam oburzona.- Oddałam mu telefon i przyjechałam do kina.
- Eeee, patrz jacy przystojni chłopacy tam siedzą.- powiedziała wskazując na grupę nastolatków.
 Przy stoliku siedział Łukasz. Kiedy się odwrócił w naszą stronę, nasze spojrzenia się spotkały. Nagle chłopak powiedział coś kumplom i wszyscy wstali i ruszyli w moim i Ady kierunku.
- Idą do nas. Yeyyy. -ucieszyła się brunetka.
- O nieee.
- Witaj Aniu z Zielonego Wzgórza.- powiedział.
- Czemu on ją tak nazwał?- spytał się szeptem jeden ze znajomych chłopaka.
- Bo jest RUDAA!.- usłyszał w odpowiedzi.
- Wiesz, że cię nie lubię.- powiedziałam do blondyna.
- O nie. Jak ja to przeżyje. Twe słowa ranią mi serce.
- Cześć, jestem Ada. Przyjaciółka Sary.
- O wreszcie ktoś miły się odezwał. Hey jestem Łukasz.
- Może się przysiądziecie?
- ADa, co ty robisz?
- Z wielką chęcią. Prawda, chłopcy?
- Supcioo.- powiedziałam bez entuzjazmu w głosie.
- To jest Kamil, Szymek i Kurczak.- powiedział Łukasz pokazując na kolegów od lewej strony.
- Kurczak?
- Jakoś tak wyszło.
- Do jakiej szkoły chodzicie?- spytała Ada.
- XILO.
- A która klasa?
-Pierwsza.- odpowiedział Kamil, który wydawał się być najlepszym przyjacielem Łukasza.- A wy?
- 3 Klasa Pg 20.- odpowiedziała Ada, która przez prawie cały czas patrzyła się na Kamila.
 Spojrzałam na rękę i powiedziałam:
- O popatrz jak już późno. Musimy już iść.
- Ale ty nie masz zegarka na ręku.
- Coś czuje, że Sara nie chce przebywać w naszym towarzystwie. Jaka szkoda. Ej, odprowadzimy dziewczyny na przystanek jak dżentelmeni? - spytał się Łukasz puszczając mi oczko.
- Nie wysilajcie się. Znamy drogę na przystanek.
- Ależ to nie problem. My też idziemy na busa.
- Daj spokój dziewczyno. To jak, idziemy?
- Idziemy.- odpowiedziałam.
 Czekając na autobus przyglądałam się jak Ada flirtuje z chłopakami i w jaki sposób się na nią Kamil patrzy.
- Jakim jedziecie?- spytał blondyn.- Bo my 24.
- Na nieszczęście my też.
- Ale dlaczego jesteś taka nie miła dla mnie?
- Tak z ciekawości. Dlaczego oblaliście tamtego gościa wodą?
- Po pierwsze ja go nie oblałem, a po drugie to Kamil i Szymon się założyli, że to zrobią.
- Idioci, po prostu idioci.
- Nie obrażaj nas, okey?
- Mam propozycję. Ja przestanę być niemiła to ty przestaniesz być taki arogancki,
- Jest jeszcze jeden warunek.
- Jaki?- spytałam.
- Dasz mi swój numer.
- A po co ci mój numer?
- Bo chce go miec.
 Dałam mu swój numer, gdy przyjechał autobus. Usiadłam z Adą, a naprzeciwko nas siedzieli Łukasz i Kamil. Przez kilka minut jazdy wszyscy siedzieliśmy cicho, gdy Ada zadała mi pytanie:
- Idziemy jutro gdzieś?
- Nie. Jutro nie mam czasu.
-A co będziesz robić?
- Siostra ze swoim chłopakiem do nas przyjeżdża.
- Chyba niezbyt go lubisz.- powiedziała Ada.
- Jest strasznie arogancki.
- Musimy już wysiadać. Papa. -powiedziała brunetka do chłopaków i wysiadłyśmy z busa. Gdy stałyśmy na przystanku, odwróciłam się i zobaczyłam, że Łukasz puścił do mnie oczko, machając ręką.

~Annabeth

niedziela, 11 stycznia 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział II

 Wstałam rano, by się ubrać do szkoły, aż nagle kiedy myłam zęby zadzwonił do mnie telefon, zgadnijcie od kogo .....Myślicie pewnie, że od Dawida i macie rację. Odebrałam i dowiedziałam się, że dzwoni by mnie przeprosić, że wczoraj nie dał znać, ale musiał wyjść i zapomniał telefonu, dlatego nie miał jak. Oczywiście ja powiedziałam, że nie ma sprawy i wybierzemy się na te piwo kiedy indziej, lecz Dawid zaproponował, żebyśmy dzisiaj gdzieś poszli po lekcjach, odpowiedziałam, że z miłą chęcią przecież i tak jutro jest sobota, więc nie trzeba rano wstawać. Kiedy było już wszystko ustalone, chłopak zaproponował,że po mnie przyjdzie pod moja klatkę, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, ale jak bym odmówiła, by się urażony czuł, więc w ostateczności się zgodziłam. I tak mieszkam blisko szkoły, a Dawid miał na tę samą godzinę co ja, pomyślałam a czemu by nie i podałam mu mój adres. Po rozmowie zaczęłam się szybko ubierać, nałożyłam białą bokserkę, jasne jeansy i Air-Maxy. Po chwili byłam już ubrana i akurat zadzwonił domofon do mojego mieszkania, był to Dawid, powiedział, że mogę już schodzić. Więc wzięłam plecak i bluzę po czym wyszłam z domu. Kiedy byłam już przed klatką zobaczyłam bruneta o niebieskich oczach, miał on na sobie zieloną koszulę w kratkę, czarne spodnie, ana plecach miał czarny plecak. Ucieszyłam się, kiedy go zobaczyłam, przecież od dawna nikt po mnie nie zachodził pod blok, a jeszcze bardziej ten ktoś nie był takim przystojnym chłopakiem. Przywitałam się z nim, po czym szliśmy w stronę szkoły, porozmawialiśmy chwilę, aż w końcu zapytałam się go.
Lu: Mogę ci zadać pytanie?
Da: Zależy jakie?
Lu: Zobaczysz jak ci je zadam.
Da: Ok, no to dawaj.
Lu: Kim była ta dziewczyna, z którą wczoraj się tak czule przywitałeś pod szkołą?
Da: Hahaha. Coś czuje, że jakaś piękna dziewczyna jest zazdrosna.
Lu: Nie prawda po prostu jestem ciekawa.
Da: Tak tak tak.
Lu: Przestań! Już tak nie mów, lepiej w końcu odpowiedz.
Da: No dobra. To moja koleżanka, znam się z nią od dziecka i jest dla mnie jak siostra.
Lu: Tak myślałam.    A tak naprawdę to myślałam, że to jest twoja dziewczyna.
Da: No, ale na szczęście się myliłaś.
Lu: A czemu na szczęście?
Da: Tak jakoś..... nie ważne.- wyciągając papierosy z plecaka.
Lu: To ty palisz?
Da: Nie, wcale, to nie moje.-odpowiadając ironicznie.
Lu: Dobra dobra.
Da: A może chcesz?- podsuwając paczkę Cameli pod moją rękę.
Lu: Nie, palę tylko Winstony- wyciągnełam z plecaka paczkę i poprosiłam o zapalniczkę.
Da: Ah tak, no dobry wybór.
Lu: Jaki wybór?
Da: Winstonów.
Lu: Innych nie palę.
Da: Ok ok, już będę wiedział co kupować.
 Po chwili zbliżaliśmy się do szkoły. więc szybko spaliliśmy i weszliśmy do szkoły.

~Bananowa

sobota, 10 stycznia 2015

Sorka

Heyyy, tu Bananowa. Wybaczcie, ale nie mogę wstawić dzisiaj nowego rozdziału. Jutro na pewno będzie.
~Annabeth

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział II - ,, Śmierć"

 Gdy dotarli do pizzerii, Fabian i Majka poszli zamówić jedzenie, a reszta wygodnie rozsiadła się przy dużym okrągłym stole.
- Poproszę jedną dużą peperoni z ketchupem.
- Jakieś napoje dla pana do tego?- zapytała kasjerka.
- Siedem coli.
- Razem 42 zł.
- Kurcze, drogo tu.- powiedział Fabian z grymasem na twarzy do Rudej podając pieniądze, na co ta się uśmiechnęła.
 Patrzyli na siebie przez dłuższą chwilę, gdy nagle przerwała im kasjerka:
- Oto pańska reszta.
 Gdy byli już prawie przy stole, usłyszeli głos kelnerki, która powiedziała do koleżanki: ,,Och jaka słodka z nich para". Na co oboje się zaczerwienili.
- A co wy tacy czerwoni gołąbeczki?- zapytała sarkastycznie Roza.
- Odczep się!- odpowiedziała zirytowana Maja. - Idź ty się lepiej całować ze swoim Adasiem.
 Rozalia zrobiła wściekłą minę, po czym wstała zdenerwowana patrząc na reakcję Adama, lecz ten tylko się uśmiechnął pod nosem.
- Uuuu!- pozostali powiedzieli chórem.
Na co przyjaciółki wybuchnęły głośnym śmiechem i usiadły obok siebie, jakby nic się nie stało, a cała reszta, oprócz Kary patrzyła na nie ze zdziwieniem.
- No no, szybko się godzicie- powiedział Szymek.
 Dziewczyny chciały coś powiedzieć, lecz przerwał im zadowolony Łukasz i powiedział:
- Ej chłopaki! Patrzcie jaka seksowna kelnerka niesie nam pizzę.
Karolina spojrzała na niego z oburzeniem, co zauważyły dziewczyny. Nagle Roza złapała kumpele za ręce i powiedziała:
- Zaraz wracamy!!- po czym zaciągnęła je do łazienki.
 Gdy upewniły się, że nikogo więcej tam nie ma. Majka spytała:
- Co to do cholery było?
- Cooo?- zdziwiła się Karolina.
- No to.- powiedziała Rozalia.
- Możecie być bardziej dokładne? Bo nie wiem o co chodzi.
- O to jak spojrzałaś na Łukasza.- powiedziała Ruda.
- To było obleśne, nie sądzicie?
- No tak, ale przecież wiesz jaki jest Łukasz. To podrywacz.- stwierdziła Majka.- Czy to on ci się podoba?
Po tych słowach zapanowała cisza, a Karolina wyraźnie posmutniała.
- Karolina.-powiedziała Majka i mocno przytuliła koleżankę do siebie.
- A ja to co? Niewidzialna jestem?- wymruczała Roza i dołączyła się do uścisku.
 Przytulały się tak przez dłuższą chwilę, po czym Karolina oderwała się i spytała Roze z zaciekawieniem:
- A co z tobą?
- Co ze mną?- odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Jesteś zakochana w Fabianie, prawda ? -Na co dziewczyna lekko przytaknęła głową.- To dlaczego całujesz się z Adamem?
- To był po prostu przypadek.
- Jak przez przypadek można pocałować się z chłopakiem? -spytała Majka.
- Nie będę wam się tłumaczyć i tyle!- odpowiedziała brunetka.
- Dobra chodźcie już, bo chłopacy cała pizzę nam zjedzą.
 Nastolatki wyszły z łazienki. Gdy podeszły do stolika, Łukasz jak to miał w zwyczaju musiał dodać jakiś zbędny komentarz ,, Co wy tam tak długo robiłyście? Całowałyście się czy coś?" Dziewczyny zaśmiały się sarkastycznie i dołączyły do stolika. Po skończonym posiłku grupka wyszła i dołączył do nich reszta klasy i nauczycielka.
 Podczas powrotu do autokaru podszedł do nich starze, który złapał Adama za rękę i zaczął gadać jak gdyby był nawiedzony: ,, Szkoła w Białymstoku....Ona jest przeklęta. Piętnaście lat temu, co roku znikało pięcioro uczniów i jeden nauczyciel. Gdy pojawił się nowy dyrektor zaczęło ginąć ich jeszcze więcej. Pewnego razu tak ubrudził sobie podeszwy krwią......." Nagle mężczyzna zaczął nerwowo łapać się za gardło, próbując złapać oddech.
 To co zobaczyli, zdziwiło ich doszczętnie, bowiem mężczyzna zaczął lekko się unosić w powietrzu. Dziewczyny przerażone podły w ramiona chłopaków. Wystraszona Maja objęła Fabiana, a ten zdezorientowany przytulił ją mocno. Adam był najbardziej przerażony, bo to starzec do niego kierował swoje słowa przed tym co się stało. Wystraszony chłopak odszedł pare kroków do tyłu, po czym nie zważając na innych chcial uciec, jednak potknął się i prawie upadł, lecz w ostatniej chwili złapał go Szymek. Chłopak trwał w jego uścisku dopóki nie zobaczył zdziwionych spojrzeń kierowanych na chłopaków. Adam zmieszał się i wyrwał się z objęć Szymona. Stali tam tak jeszcze przez chwilę jak wryci. Nauczycielka zadzwoniła po pogotowie, po paru minutach przyjechała karetka. Wychowawczyni zaczęła kierować się w stronę, którą wcześniej szli, a młodzież po chwili ruszyła za nią.
 W drodze powrotnej uczniowie wypytywali się panią o to co się stało, lecz ta ani razu nie odpowiedziała. W końcu nie wytrzymała i krzyknęła: ,, Zapomnijcie o tym!!". Maja, Roza i Karolina szły, a przed nimi Łukasz, Szymon, który był cały czas uśmiechnięty z powodu, że przytulał blondyna, Fabian i zamyślony Adam. Rozalia była tak zajęta rozmową z przyjaciółkami, ciągle gestykulowała. Zdenerwowana tym, iż koleżanki zaczęły ją ignorować postanowiła iść tyłem, aby na nią popatrzyły.
- Ej słuchacie mnie czy nie? -spytała poirytowana Roza.
 Oburzona obojętnością kumpeli dziewczyna, odwróciła się, zaś Adam w tym samym momencie chcąc spytać o coś przyjaciółki obrócił się w ich stronę, przy okazji wpadając na brunetkę. Przez co oboje się wywalili. Zdenerwowana Rozalia, która leżała na blondynie, zaczęła na niego wrzeszczeć:
- Ty IDIOTO. K***a patrz gdzie chodzisz. P******y jesteś ?
- To nie moja wina. To ty się tak nagle odwróciłaś, I nie wyzywaj mnie, bo sama nie jesteś lepsza.- powiedział podniesionym głosem Adam.
- Zamknijcie się oboje.- pouczyła ja Maja.
 Oboje podnieśli się z ziemi i wrócili do swoich znajomych. Po długiej drodze w ponurej atmosferze miedzy dziewczynami i chłopakami dotarli wreszcie do hotelu ,,Gołębiewskiego". Nauczycielka kazała młodzieży się rozsiąść, a ona sama udała się po kluczę do pokoi. W tym samym czasie trwała ożywiona rozmowa między Fabianem, a Adamem:
- Czemu tak potraktowałeś Rozę, przecież niby coś do niej czujesz?
- No kurde, nie wiem co we mnie wstąpiło, a tak wogle to mocno widać, że mi się podoba?
- Szczerze?- blondyn skinął głową. -Bardzo.

                                 ~Annabeth & Schimi

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Opowiadanie Annnabeth - Rozdział I

- Niech ktoś złapie tego gnojka! -wrzeszczał jakiś mężczyzna goniąc grupkę nastolatków, którzy oblali go wodą dla żartu.
 Najbardziej wyróżniającym się chłopakiem z całej szajki był pewien blondyn, który miał włosy postawione na irokeza. Biegł on na samym przodzie swoich kumpli. Uciekając przed facetem wpadł na mnie, przez co upuściłam torbę z książkami. Zatrzymał się i pomógł mi zebrać niektóre z nich. Nagle jego kumple, którzy go wyprzedzili, krzyknęli:
- Łukasz, ruszaj się. Jakbyś nie zauważył, ktoś nas goni.- powiedział jego znajomy, wskazując palcem na oblanego mężczyznę i ochroniarzy centrum handlowego, w którym się znajduję.
-Wybacz, że na ciebie wpadłem. -powiedział blondyn nonszalancko, puszczając do mnie oczko i pobiegł do swoich znajomych.
 Schyliłam się, żeby pozbierać resztę książek, wtedy podeszła do mnie koleżanka, z którą byłam umówiona .
-Sorka za spóźnienie,Sara.- powiedziała Ada. -O co chodzi z tymi ochroniarzami ?
-A jacyś chłopacy wylali wodę na jakiegoś gościa, chyba dla żartu.
-Z kim ty tam rozmawiałaś przed chwilą? -spytała dziewczyna o brązowych włosach związanych w warkocz, z którego wystawało zielone pasemko. Ubrana była w krótką czarną spódnicę  i w białą koszulę na ramiączkach, która miała ciemny kołnierzyk i nad piersiami zaczynała się koronka. Na nogach miała czarne vansy z ćwiekami.
-Nie wiem. To jeden z tych co oblali tego faceta. Telefon ci chyba wypadł. -pokazałam na leżącą na ziemi komórkę.
-Eeee.... to nie moja. To pewnie twojego kolegi.
-Ha ha ha. To wcale nie jest mój kolega. Coz  tym robimy? -spytałam się Ady.
-Może wejdziemy w kontakty i napiszemy do kogoś, że mamy jego telefon?
-Spoko.
 Wzięłam telefon w dłoń i napisałam sms do chłopaka o imieniu Kamil.
-Już napisałaś? Tak? To chodź, nie mam zbyt dużo czasu. Miałyśmy zobaczyć sukienki na bal.
-Dobra idziemy, idziemy. A myślałaś już nad tym jaką chcesz kupić? -spytałam zaciekawiona.
 Nagle zatrzymałam się i zobaczyłam ubiór, który od razu mi się spodobał. Była to niebieska sukienka do kolan, która na biodrach się rozszerzała.
-Patrz jaka zajebista. Chcę ją przymierzyć. Chodź, proszę proszę.
-Dobra, może też tu coś znajdę.
 Gdy właśnie wchodziłyśmy do sklepu zadzwonił telefon Łukasza. Postanowiłam go odebrać:
-Halo.
-Hey. to Łukasz. Właściciel tego telefonu. Mogę spytać skąd go masz? I kim jesteś ?
-Jestem Sara, dziewczyna, na którą wpadłeś. Chyba wtedy musiałeś ją zgubić.
-Czyli nie ukradłaś go po to, by się ze mną umówić ? Hmm.. ?
-Niee. Ja po prostu go znalazłam. A co chciałbyś się ze mną umówić? -spytałam udając zadowoloną.
-Nie zaszkodziłoby. Kiedy mogę odzyskać moją komórkę?
-Nie wiem. Może teraz byś się wrócił do galerii i ją ode mnie wziął? -spytałam.
-Nie za bardzo mam jak, bo tam pewnie nas ochroniarze szukają.
-To kiedy ?
-Jutro może być? W parku? O 16?
-Okey.
-No to randka. Haha.
-Dobra............. Czekaj, co? Jaka znowu randka? -spytałam zdziwiona.
-Hahahahahahaha spokojnie. Hahahaha. -odpowiedział próbując przestać się śmiać. -To do jutro. Papa, kochanie. Haha
-O jejku, beznadziejny jesteś. Spadaj. -odpowiedziałam z oburzeniem w głosie i się rozłączyłam.
 Stałam tak sobie, myśląc nad aroganckim zachowaniem nowo-poznanego chłopaka, gdy nagle Ada podkradła się do mnie i krzyknęła mi do ucha:
-SARA !!!-gdy to powiedziała tak się wystraszyłam, że aż podskoczyłam.
-AAAAaaaaaaau odbiło ci. Co ty robisz? Chcesz, żebym zawału dostała. Jeszcze raz tak zrobisz to zobaczysz, ja tego nie przeżyje. -powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Kto dzwonił? Jaka randka? Kto jest beznadziejny? -dopytywała się przyjaciółka.
-Spokojnie, pani prokurator.
-Ha..... Ja tu się o ciebie martwię, a ty se ze mnie jaja robisz. Foch forever z przytupem i melodyjką.
-No żartowałam przecież. Łukasz dzwonił, to on jest beznadziejny. Żadna randka. To jak, wybrałaś już coś sobie? Ooo ja swoją chce przymierzyć.
 I tak przez jakoś kolejną godzinę próbowałyśmy coś sobie wybrać. Ja kupiłam tę co mi się tak strasznie podobała, a Ada kupiła czerwoną do kolan, przylegającą do ciała, która jej pasowała, bo była szczupła i miała ładną sylwetkę.
-Ej Sara skoro dzisiaj piątek to może pójdziemy do kina przy okazji? -spytała koleżanka.
-Zmęczona jestem. Może jutro. Jak odwiozę telefon temu typkowi.
-Spoko. To do jutra. Papa.
 W ten sposób rozeszłyśmy się do swoich domów.

~Annabeth

sobota, 3 stycznia 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział I

Cześć. Mam na imię Luiza. Jestem długowłosą blondynką o piwnych oczach. Chodzę do V LO, ale musiałam się przenieść z innej szkoły z powodu...... A zresztą nie ważne. Nie o tym miałam pisać. Właśnie szłam do szkoły o na uszach miałam słuchawki, aż nagle kiedy byłam koło liceum jakiś chłopak o niebieskich oczach wołał za mną, więc się obruciłam.
Da : Ejj koleżanko!!
Lu : Co ?? -powiedziałam zdejmując słuchawki.
Da : Zgubiłaś okulary, więc musiałem cię dogonić.
Lu : Ddzięki bardzo.
Da : Nie ma za co. A mogę wiedzieć jak ma na imię dziewczyna, której pomogłem ??
Lu : No pewnie. Mam na imię Luiza. A ty ??
Da : Dawid. Miło mi cię poznać.
Lu : Mi ciebie też.
Da : No więc Luizo zaczęłaś chodzić do V-ego.
Lu : Tak, musiałam się przenieść. Idę do drugiej klasy. A ty do której ??
Da : Teraz do trzeciej, więc nie będziemy razem w klasie.
Lu : Oj, ale przecież możemy się spotykać.
Da : Właśnie, a może byśmy wymienili się numerami.
Lu : Tak bardzo ci zależy ??
Da : Troszkę...
Lu : Weź nie ściemniaj, powiedz prawdę.
Da : No dobra. Zależy mi na tym.
Lu : Ok. -powiedziałam podając swój numer.
Da : Dzięki. Będę dzwonić na pewno.
Lu : A może mogę ci się jakoś odwdzięczyć ?? W końcu oddałeś mi okulary.
Da : Hmmmm.... Może na pierwszą randkę wybierzemy się na piwko ??
Lu : ,,Na pierwszą randkę'' ?? Niech będzie. To kiedy ??
Da : Może dzisiaj ?
Lu : Jestem za.
Da : To będę dzwonić. -powiedział odchodząc.
Dawid odszedł zmierzając do grupki ludzi. Była tam bardzo ładna dziewczyna, która była ubrana w czerwoną sukienkę i czarne szpilki. Miała rozpuszczone włosy, a na ręku nosiła złoty zegarek. Chłopak się do niej przytulił i pocałował..... Oczywiście w policzek. Pomyślałam, że to jego dziewczyna, ale gdyby byli razem by do mnie nie zagadał i nie poprosił o mój numer. Kiedy wróciłam do domu zaczęłam czekać na telefon od Dawida, lecz on nie dzwonił, ani nawet nie wysłał prostego smsa. Pomyślałam wtedy, że byłam obiektem żartów, więc dałam sobie spokój.

~Bananowa :)

piątek, 2 stycznia 2015

Przepraszam.

Wybaczcie za to moje nie ogarniecie. To mój pierwszy blog, wiec nie jestem jeszcze dobrze w tym rozeznana. Przy okazji mówię, że będą trzy różne opowiadania. Nie pogubcie się.

Rozdział I - Wycieczka

-Kiedy my się w końcu zatrzymamy ? -powiedziała Rozalia, dziewczyna o krótkich, brązowych włosach spiętych z przodu w warkocz oplatający głowę.- Jestem głodna i tu jest mało miejsca.
- Roza weź przestań zrzędzić, nie chce mi się już tego słuchać.- odpowiedziała zbulwersowana Majka, której przezwisko brzmiało Ruda, przez wzgląd na jej kolor włosów.
-No już dobra dobra. -rzekła znudzona Roza przekręcając teatralnie oczami w stronę najprzystojniejszego chłopaka w klasie- Fabiana. Nastolatek miał krótkie chaotycznie poukładane czarne włosy, duże niebieskie oczy. Ubrany był w czarne spodnie z przypiętym u baku łańcuchem i w luźną, białą koszulę, którą miał zapiętą tylko na parę guzików.
- O jaki Fabian jest słodki. Ejj dziewczyny on się na mnie chyba patrzy. -rzekła zadowolona Roza.- Według mnie to on się patrzy na Majkę, a nie na ciebie.- Powiedziała nie odzywająca się do tej pory blondwłosa Karolina, która prze cały czas patrzyła się beznamiętnie w okno. Następnie odwróciwszy głowę w stronę Majki dodała :
-Tylko nie odwracaj się w jego stronę, bo się skapnie, że o nim rozmawiamy.
- Nie żartujcie sobie ze mnie.
- Skoro ty jesteś taka mądra to nam powiedz, kto tobie się podoba. -rzekła z sarkazmem w głosie Rozalia do Karoliny.
- Nikt mi się nie podoba, dajcie mi spokój.
- Skoro nikt ci się nie podoba, to czemu tak się zaczerwieniłaś? -zapytała Majka uśmiechając się do Karoliny.
-Aha, ukrywasz coś przed swoimi przyjaciółkami? Nie ładnie tak. - rzekła Roza i z śmiechem na twarzy zaczęła łaskotać dziewczynę.- No mów prawdę.
- Czy to ktoś z naszej klasy ? -zapytała zaciekawiona rudowłosa.
- Nie. -powiedziała bez przekonania w głosie blondynka w przerwie między łaskotkami.
Rozalia puściła Karolinę wraz z Majką przeszyły ją wzrokiem.
- Może. -powiedziała dziewczyna próbując zbić z tropu koleżanki. -Taaaak. Wygrałyście.
-A możesz nam wyjawić jak się nazy....... ? -nie dokończyła Maja, ponieważ przerwał jej głos nauczycielki: ,,Drodzy uczniowie, zatrzymaliśmy się w Łomży. Jeśli chcecie coś zjeść, to zapraszam ze mną, a ci którzy nie są głodni zostaną w autokarze z kierowcą.'' Rozalia od razu, gdy usłyszała wiadomość o jedzeniu rzuciła do dziewczyn szybkie ,,Idziemy''. Karolina wzięła swoją czarną torebkę, a Majka tylko portfel. Roza miała pieniądze w kieszeni, więc nie musiała ich szukać. Za sobą słyszała kroki, które oznaczały, że wielu uczniów właśnie kieruje się w stronę wyjścia. Brunetka nie zważając na idących kolegów z klasy, szybko się odwróciła i ruszyła, wpadając na Adama- blondwłosego chłopaka o ciemnoniebieskich oczach. Ich usta przez przypadek się zetknęły, Oboje byli zaskoczeni tym faktem, a zwłaszcza Rozalia, bo nie tak wyobrażała sobie swój pierwszy pocałunek. W tym momencie podeszli do nich Fabian i Łukasz. Ten drugi ubrany był w czarne spodnie, białą koszulę zapiętą w odróżnieniu od ciemnowłosego chłopaka, na wszystkie guziki oraz miał narzuconą na siebie fioletową marynarkę. Jego krótkie, czarne włosy lekko opadające na jego niebieskie oczy., które nie ukrywały zdziwienia z powodu widoku całującego się przyjaciela Adama i Rozalii. Dziewczyna, która miała zamknięte oczy, otworzyła je, a ujrzawszy Fabiana stojącego razem z Łukaszem szybko oderwała się od Adama i strzeliła go prosto w twarz.
- Ała, to bolało! Dlaczego to zrobiłaś? -spytał z wyrzutem Adam.
- Spadaj. -odpowiedziała dziewczyna na tyle głośno, żeby mógł to usłyszeć chłopak, w którym była zakochana.
Oboje czuli się zażenowani tym co się stało, lecz dla Adama w głębi serca się to podobało, że tak ładna dziewczyna go pocałowała. Fabian widząc, że oboje ucichli i nie wiedzą co powiedzieć, postanowił wykorzystać tą sytuację.
-Ejj dziewczyny, co powiecie na pizze ?-zapytał z uśmiechem.
-Chętnie, właśnie się wybierałyśmy, żeby coś zjeść.- odpowiedziała mu Majka, z wyraźnym zadowoleniem. Wlasnie wychodzili gdy uslyszeli glos bruneta Szymona, który byl zakochany w Adamie o czym wiedziala jedynie jego najlepsza przyjaciolka Karolina. Chlopak podszedl do grupy i zapytal" moge isc z wami?" Na co wszyscy sie zgodzili.

~Annabeth & Schimi

Prolog do opowiadania ,,Szkoła strachu ''

Cała klasa zebrała się już w autokarze. Wszyscy zawsze mówili ze nasza klasa jest chora i przeklęta, ze względu na historie szkoły.Jednak nikt się tym nie przejmował.Wszyscy się ucieszyli gdy dowiedzieliśmy się, ze jedziemy na wycieczkę. A teraz, kierujemy się do Białegostoku, aby pozwiedzać itd. Jednak tak naprawdę nie wiedzieliśmy co może nas tam czekać.  Podróż przebiegała bardzo spokojnie gdy ktoś się nagle wydarł....
Dzięki za przeczytanie tego prologu. Jeżeli jesteś zainteresowany dalsza historia to za chwile możesz przeczytać pierwszy rozdział tego opowiadania. Zostaw tez po sobie jakiś ślad pisząc komentarz z góry dzięki i pozdro.
~Annabeth&Schimi

Opowiadania. Kiedy?

Tu Annabeth. Ja będę opowiadania wstawiać w piątki, które piszę wraz z koleżanką Schimi i w poniedziałki moje własne. Bananowa swoje będzie wstawiała w soboty. Mam nadzieję, że będą się podobały. A tu wstawiam link do blogaa Schimi http://love-story-slodki-flirt.blogspot.com/ :) :)
I jak się spodoba polecajcie naszego bloga znajomym.