piątek, 30 stycznia 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział III

Dzisiaj jest niedziela, więc przyjeżdża do nas siostra na obiad wraz ze swoim aroganckim chłopakiem. Osobiście go nie lubię, ale za to mój brat za nim szaleje, bo zabiera go na mecze i po porostu dobrze się rozumieją. Zachowuje się podobnie do Łukasza. Jest tylko dziesięć razy gorszy.
- O której oni przyjdą? -spytał  zniecierpliwiony Tomek, mój młodszy braciszek ma 14 lat i jest o jakieś 10 cm wyższy ode mnie w odróżnieniu ma niebieskie oczy, a ja zielone. Jest brunetem.
-Za jakieś półgodziny będą. Ogarnij się. Co zakochałeś się w nim czy co?
-Uspokój się Sara. On po prostu go lubi. Monika dzwoniła i powiedziała, że przyjdą jeszcze z dwoma kuzynami Adama. -powiedziała mama.
-Super. Jest ich więcej. Jak oni przyjdą będę siedzieć u siebie w pokoju. -powiedziałam z sarkazmem w głosie.
Po 30 minutach zadzwonił dzwonek. Mama nie miała jak otworzyć , wiec kazała mi to zrobić.
Do domu weszła moja siostra, która miała blond włosy i zielone oczy; jej chłopak Adam, który był brunetem, jak wszyscy partnerzy Moniki. Za nimi stało dwóch chłopaków. A teraz zgadnijcie kto.................... Oczywiście musiał to być Łukasz. Teraz już wiem po kim odziedziczył aroganckie zachowanie. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko. Wchodząc do domu pocałował mnie w policzek. Kiedy to zrobił zarumieniłam się i wtedy postanowił przedstawić mnie swojemu bratu.
-Alex to Sara. Sara to Alex.
Obaj byli od siebie bardzo różni. Chłopak miał czarne włosy, szare oczy, był strasznie blady. Wyglądał jak wampirze ,,Zmierzchu". Kiedy się uśmiechnął zrobiły mu się dołeczki.
-Cześć, miło mi ciebie poznać.
 W odpowiedzi się uśmiechnęłam. Nagle mama powiedziała, żebym zaprosiła kolegów do swojego pokoju.
-Chcecie coś obejrzeć na kompie?
- Jakiś horror może? -spytał Łukasz
-,,Oszukać przeznaczenie" może być?- zaproponował Alex
 Wszyscy się na to zgodziliśmy. Usiedliśmy na kanapie na przeciwko komputera. Zasłoniliśmy rolety, zgasiliśmy światło i zaczęliśmy oglądać film. Siedziałam między chłopakami. Jakoś nie mogłam skupić się na seansie, po prawej stronie znajdował się Łukasz, który był ubrany w jasne jeansy i miał czerwoną koszule w kratkę. Jego nogi były zakryte kocem, pod którym wszyscy siedzieliśmy. Nasze ramiona się lekko stykały, przez co czułam się trochę zakłopotana, bo mimo tej arogancji był całkiem fajnym i przystojnym chłopakiem. I muszę przyznać, ale on mi się trochę podoba. Nagle moją uwagę przykuły krzyki w filmie, więc się przyjrzałam. Była jakaś naprawdę straszna scena, więc podskoczyłam lekko i po chwili usłyszałam lekki śmiech Łukasza. Resztę filmu oglądałam w skupieniu, próbując nie myśleć o blondynie. Ale film nie był zbyt ciekawy dla mnie, więc mnie znurzyło i zasnęłam. Śniło mi się, że siedze na łące na kocu, a kolo mnie siedzi mo były, Karol.
Chłopak miał niepoukadane brązowe włosy, był wysoki na ok. 1,80 m. Ubrany był w czarne lekko zwężane spodnie, bluzkę z logo Metalici i narzuconą niebieska marynarkę. Położyliśmy się na kocu  i przyglądaliśmy się chmurom, śmialiśmy sie, aż bolał mnie brzuch. Usiedliśmy starając sie uspokoić, pocałował mnie, powiedział, że musi już iść, więc poszedł. Po kilku minutach przyszedł Łukasz z tym swoim łobuzerskim uśmiechem, chwycił mnie za rękę i pomógł mi wstać. Nagle z nikąd zaczęła grać wolna muzyka. Objął mnie w pasie i zaczęliśmy tańczyć w rytm piosenki. Kołysaliśmy się tak, dopóki się nie potknęłam o jakiś kamień i się wywróciłam, pchając blondyna. Leżąc tak na nim, zaczęłam się śmiać, po chwili chłopak dołączył do mnie. Wstałam i pomogłam mu wstać. Łukasz  chwycił mnie za ręke i poszliśmy w stronę miasta. Idąc tak oparłam głowę na silnym ramieniu blondyna, gdy nagle w oddali zobaczyłam Karola. Tak sie wściekł no to, że przytulam innego chłopaka. Wkurzony podszedł do Łukasza i walną go w twarz.
-Koleś, uspokój sie. Kim ty jesteś?
-Chłopakiem Sary.
-Ty wcale nie jesteś moim chłopakiem. -powiedziałam.
-Idiotką jesteś, przecież się całowaliśmy.
-Hej nie rozpędzaj się tak. Nie obrażaj jej. Przeproś Sarę. I to już.
 Ale zamiast to zrobić chłopak rzucił się na Łukasza. Uniósł rękę i .... Wtedy się obudziłam. Byłam przytulona do blondyna, co mnie bardzo zaskoczyło. Ale dla niego nie wydawało się być to problemem. Tylko powiedział:
-Wstawaj mała. Film już się skończył.
Alex chwycił swój telefon i zrobił nam zdjęcie, jak byliśmy wciąż przytuleni do siebie.
-Chłopaki, idziemy. -powiedział Adam, wchodząc do mojego pokoju.
-To my lecimy. Do zobaczenia. -powiedział Alex wychodząc z resztą gości z domu


Dzięki za przeczytanie. Zostaw komentarz. :)    :)
~Annabeth

Zmiana planów.

W piątki będą wstawiane rozdziały mojego opowiadania, a w poniedziałki moje i Schimi. Mam do was prośbę powiedzcie czy byście zmienili coś w tym blogu, co wam się tu nie podoba. Jak lubicie naszego bloga dodajcie do obserwowania.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Sorka

Znowu muszę was przeprosić , bo dzisiaj nie mam jak wstawić mojego opowiadania, ani w sobotę opowiadania Bananowej. Postaram się je wstawić do piątku, chociaż nie wiem jak to będzie, bo cały tydzień mam zawalony kartkówkami i nie mam jak wstawiać.A i jeszcze jedna rzecz napiszcie w komentarzach, które opowiadania wam się podobają i co. Chcemy się dowiedzieć czy trzeba coś poprawić.
 :) :) :)
~ Annabeth

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział III - ,,Hotel"

 Wychowawczyni poprosiła, aby wszyscy się zebrali, po czym zaczęła czytać listę osób przydzielonych razem do pokoju.
- A więc, w pokoju 26 są: Urszula, Karolina oraz Daria. W 27 są: Adam i Fabian, w 28 : Rozalia i Maja.- podawała dalej nazwiska-  i w pokoju 35: Szymon i Patryk.
 Wszyscy po kolei brali swoje klucze i ruszyli w kierunku pokoi. Karolina widząc swojego przyjaciela- Szymona, który szedł sam postanowiła do niego podbiec.
- Hey, Szymuś.
- Cześć.
- A co ty taki nie w sosie?- spytała zmartwiona.
- Nie ważne.
- Oj, pozwól, że to ja ocenie, czy to ważne czy nie, dobrze?
- Ehh.- westchnął- No bo, widzę jak Adam patrzy na Rozalie, a ona na niego nie zasługuje.
- Czemu tak sądzisz?
- Bo Adaś jest fajny i słodki, a ona jakaś...dziwna? Jeszcze na niego naskoczyła jak porąbana.
- Hey, to moja przyjaciółka, nie obrażaj jej.
-Sorka, ale taka jest.
- Niby dlaczego? Bo mu się Roza podoba  to czyni z niej dziwną.
- Tak.- odpowiedział niepewny.
 W tym samym czasie w innej części korytarza rozmawiały Majka z Rozalią.
- Możesz mi powiedzieć dlaczego byłaś taka chamska dla Adama?- spytała Ruda.
- Bo mnie wywalił?
- Ale przecież to nie jego wina, nie musiałaś się aż tak wkurzać.
- Ale on też mnie wyzywał.- oznajmiła oburzona brunetka.
- Ty zaczęłaś, nie zwalaj na niego wszystkiego.
- Eh no może masz rację. Jak tak bardzo chcesz to może go przeproszę. Jednak to nie zmienia faktu, że mnie wkurza!
- No jak sobie chcesz.- powiedziała z uśmiechem Majka.
 Wszyscy powchodzili do swoich pokoi. Nagle wszyscy skupili swoją uwagę na pokój z numerem 26.
- Co się tu dzieje?- spytała wychowawczyni wbiegając do pokoju.
- Nie będę z nią w pokoju.- krzyczały Karolina razem z Darią. Była to dziewczyna o czarnych włosach z niebieskimi pasemkami. Dla wszystkich chamska, dla nauczycieli milutka. Znienawidzona była przez osobę, z którą dzieliła pokój.
- Przestańcie krzyczeć!- zero reakcji- Albo się uspokoicie albo..- kobieta nie zdążyła dokączyć swojej wypowiedzi, bo Karolina rzuciła się na Darię.
 Do pokoju wbiegły 3 osoby; Majka, Fabian i Łukasz, po czym rozdzieli dziewczyny. Nauczycielka zagroziła  dziewczynom, że jeżeli się nie uspokoją, to jutrzejszy dzień spędzą w hotelu, po czym opuściła pokój, a zaraz po niej Daria kląc pod nosem. Rudowłosa dziewczyna podeszła do blondynki łapiąc ją za ramiona:
- Uspokój się! Mam do ciebie pytanko, możemy wpaść i pogadać tak o 22?
- Hey, co robicie?- spytała wchodząca do pokoju Roza.
- Spoko, możecie.- odpowiedziała Karolina.
- Ej, a my też możemy?- spytał Fabian z wielkim uśmiechem na twarzy.
- No, jasne. Bez chłopaków nie ma zabawy!- powiedziała Rozalia klepiąc Fabiana po ramieniu, na co chłopak się uśmiechnął
- My? Czyli kto?- spytała lekko poirytowana Majka.
- No ja, Łukasz, Szymon, Patryk i Adam.
- O jejku. Musi on przychodzić?- spytała Roza.
- Przecież powiedziałaś, że bez chłopaków nie ma zabawy.- odpowiedziała Maja.
- Dobra, to do 22.- powiedział Fabian wychodząc.
- A może zagramy w butelkę?- zaproponował Łukasz puszczając oczko do Karoliny, na co ta się zarumieniła.
- Możemy.- odpowiedziały dziewczyny chórem.

~Annabeth & Schimi

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział II

 Następnego dnia spotkałam się z Łukaszem, aby oddać mu jego własność. Ubrany był w ciemne jeansy, czarną koszulkę i miał narzuconą niezapiętą koszulę w kratkę. Na nogach miał tenisówki.
- Cześć, złodziejko telefonów. -powiedział uśmiechając się łobuzersko.
- Ja ci go wcale nie ukradłam........Cześć. Trzymaj swój telefon, i może następnym razem pilnowałbyś go bardziej, co.
- Może. Ale nie miałem jak, bo biegłem.
- Trzeba było nie oblewać nikogo, nie musiałbyś tedy uciekać.
- Ja  nie uciekałem. To już dla zdrowia nie można pobiegać? -spytał z udawanym oburzeniem. -Co za młodzież. No po prostu nie wierzę.
 Powiedział to w taki sposób, że się zaśmiałam pod nosem.
- Dobra to ja idę.
- Idziesz? Dlaczego?
- Idę, a co?- odpowiedziałam.
- A bo pomyślałem, że może byśmy skoczyli do Maca albo KFC. Masz czas?
- Nie. Jestem umówiona z przyjaciółką. Może innym razem. -rzekłam i zaczęłam odchodzić w stronę przystanku, bo akurat mój autobus przyjechał.
- To chociaż daj mi swój numer telefonu! -krzyknął do mnie, ale ja już wsiadłam do busa, więc go nie usłyszałam.
 Po 20 minutach jazdy dotarłam do kina. Tam byłam umówiona z Adą, ale jej jeszcze nie było, więc postanowiłam usiąść na ławce i na nią poczekać. Pewnie znowu się spóźni jak to ma w zwyczaju.
- Już jestem, jestem.- powiedziała przyjaciółka, która wbiegła przez drzwi. -Sorka autobus mi uciekł.
- Spoko, ale chyba powinnaś zainwestować w coś co nazywa się zegarek. Chodź, musimy kupić bilety. Na co idziemy?
-,, Igrzyska Śmierci" ?
- Spoczko, to ty idź po bilety, a ja pójdę po popcorn.
 Mając wszystko gotowe, poszłyśmy do sali, w której puszczali film. Po dwóch godzinach wyszłyśmy z pomieszczenia.
- Zarąbisty film, co nie? No to gdzie teraz idziemy? -spytała brunetka.
- McDonald?
- Spoczko, chodź.
 Po zamówieniu jedzenia znalazłyśmy wolny stoik i przy nim usiadłyśmy. Nagle Ada spytała:
- Jak tam było na randce?
- O co wam chodzi z tymi randkami? -spytałam oburzona.- Oddałam mu telefon i przyjechałam do kina.
- Eeee, patrz jacy przystojni chłopacy tam siedzą.- powiedziała wskazując na grupę nastolatków.
 Przy stoliku siedział Łukasz. Kiedy się odwrócił w naszą stronę, nasze spojrzenia się spotkały. Nagle chłopak powiedział coś kumplom i wszyscy wstali i ruszyli w moim i Ady kierunku.
- Idą do nas. Yeyyy. -ucieszyła się brunetka.
- O nieee.
- Witaj Aniu z Zielonego Wzgórza.- powiedział.
- Czemu on ją tak nazwał?- spytał się szeptem jeden ze znajomych chłopaka.
- Bo jest RUDAA!.- usłyszał w odpowiedzi.
- Wiesz, że cię nie lubię.- powiedziałam do blondyna.
- O nie. Jak ja to przeżyje. Twe słowa ranią mi serce.
- Cześć, jestem Ada. Przyjaciółka Sary.
- O wreszcie ktoś miły się odezwał. Hey jestem Łukasz.
- Może się przysiądziecie?
- ADa, co ty robisz?
- Z wielką chęcią. Prawda, chłopcy?
- Supcioo.- powiedziałam bez entuzjazmu w głosie.
- To jest Kamil, Szymek i Kurczak.- powiedział Łukasz pokazując na kolegów od lewej strony.
- Kurczak?
- Jakoś tak wyszło.
- Do jakiej szkoły chodzicie?- spytała Ada.
- XILO.
- A która klasa?
-Pierwsza.- odpowiedział Kamil, który wydawał się być najlepszym przyjacielem Łukasza.- A wy?
- 3 Klasa Pg 20.- odpowiedziała Ada, która przez prawie cały czas patrzyła się na Kamila.
 Spojrzałam na rękę i powiedziałam:
- O popatrz jak już późno. Musimy już iść.
- Ale ty nie masz zegarka na ręku.
- Coś czuje, że Sara nie chce przebywać w naszym towarzystwie. Jaka szkoda. Ej, odprowadzimy dziewczyny na przystanek jak dżentelmeni? - spytał się Łukasz puszczając mi oczko.
- Nie wysilajcie się. Znamy drogę na przystanek.
- Ależ to nie problem. My też idziemy na busa.
- Daj spokój dziewczyno. To jak, idziemy?
- Idziemy.- odpowiedziałam.
 Czekając na autobus przyglądałam się jak Ada flirtuje z chłopakami i w jaki sposób się na nią Kamil patrzy.
- Jakim jedziecie?- spytał blondyn.- Bo my 24.
- Na nieszczęście my też.
- Ale dlaczego jesteś taka nie miła dla mnie?
- Tak z ciekawości. Dlaczego oblaliście tamtego gościa wodą?
- Po pierwsze ja go nie oblałem, a po drugie to Kamil i Szymon się założyli, że to zrobią.
- Idioci, po prostu idioci.
- Nie obrażaj nas, okey?
- Mam propozycję. Ja przestanę być niemiła to ty przestaniesz być taki arogancki,
- Jest jeszcze jeden warunek.
- Jaki?- spytałam.
- Dasz mi swój numer.
- A po co ci mój numer?
- Bo chce go miec.
 Dałam mu swój numer, gdy przyjechał autobus. Usiadłam z Adą, a naprzeciwko nas siedzieli Łukasz i Kamil. Przez kilka minut jazdy wszyscy siedzieliśmy cicho, gdy Ada zadała mi pytanie:
- Idziemy jutro gdzieś?
- Nie. Jutro nie mam czasu.
-A co będziesz robić?
- Siostra ze swoim chłopakiem do nas przyjeżdża.
- Chyba niezbyt go lubisz.- powiedziała Ada.
- Jest strasznie arogancki.
- Musimy już wysiadać. Papa. -powiedziała brunetka do chłopaków i wysiadłyśmy z busa. Gdy stałyśmy na przystanku, odwróciłam się i zobaczyłam, że Łukasz puścił do mnie oczko, machając ręką.

~Annabeth

niedziela, 11 stycznia 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział II

 Wstałam rano, by się ubrać do szkoły, aż nagle kiedy myłam zęby zadzwonił do mnie telefon, zgadnijcie od kogo .....Myślicie pewnie, że od Dawida i macie rację. Odebrałam i dowiedziałam się, że dzwoni by mnie przeprosić, że wczoraj nie dał znać, ale musiał wyjść i zapomniał telefonu, dlatego nie miał jak. Oczywiście ja powiedziałam, że nie ma sprawy i wybierzemy się na te piwo kiedy indziej, lecz Dawid zaproponował, żebyśmy dzisiaj gdzieś poszli po lekcjach, odpowiedziałam, że z miłą chęcią przecież i tak jutro jest sobota, więc nie trzeba rano wstawać. Kiedy było już wszystko ustalone, chłopak zaproponował,że po mnie przyjdzie pod moja klatkę, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, ale jak bym odmówiła, by się urażony czuł, więc w ostateczności się zgodziłam. I tak mieszkam blisko szkoły, a Dawid miał na tę samą godzinę co ja, pomyślałam a czemu by nie i podałam mu mój adres. Po rozmowie zaczęłam się szybko ubierać, nałożyłam białą bokserkę, jasne jeansy i Air-Maxy. Po chwili byłam już ubrana i akurat zadzwonił domofon do mojego mieszkania, był to Dawid, powiedział, że mogę już schodzić. Więc wzięłam plecak i bluzę po czym wyszłam z domu. Kiedy byłam już przed klatką zobaczyłam bruneta o niebieskich oczach, miał on na sobie zieloną koszulę w kratkę, czarne spodnie, ana plecach miał czarny plecak. Ucieszyłam się, kiedy go zobaczyłam, przecież od dawna nikt po mnie nie zachodził pod blok, a jeszcze bardziej ten ktoś nie był takim przystojnym chłopakiem. Przywitałam się z nim, po czym szliśmy w stronę szkoły, porozmawialiśmy chwilę, aż w końcu zapytałam się go.
Lu: Mogę ci zadać pytanie?
Da: Zależy jakie?
Lu: Zobaczysz jak ci je zadam.
Da: Ok, no to dawaj.
Lu: Kim była ta dziewczyna, z którą wczoraj się tak czule przywitałeś pod szkołą?
Da: Hahaha. Coś czuje, że jakaś piękna dziewczyna jest zazdrosna.
Lu: Nie prawda po prostu jestem ciekawa.
Da: Tak tak tak.
Lu: Przestań! Już tak nie mów, lepiej w końcu odpowiedz.
Da: No dobra. To moja koleżanka, znam się z nią od dziecka i jest dla mnie jak siostra.
Lu: Tak myślałam.    A tak naprawdę to myślałam, że to jest twoja dziewczyna.
Da: No, ale na szczęście się myliłaś.
Lu: A czemu na szczęście?
Da: Tak jakoś..... nie ważne.- wyciągając papierosy z plecaka.
Lu: To ty palisz?
Da: Nie, wcale, to nie moje.-odpowiadając ironicznie.
Lu: Dobra dobra.
Da: A może chcesz?- podsuwając paczkę Cameli pod moją rękę.
Lu: Nie, palę tylko Winstony- wyciągnełam z plecaka paczkę i poprosiłam o zapalniczkę.
Da: Ah tak, no dobry wybór.
Lu: Jaki wybór?
Da: Winstonów.
Lu: Innych nie palę.
Da: Ok ok, już będę wiedział co kupować.
 Po chwili zbliżaliśmy się do szkoły. więc szybko spaliliśmy i weszliśmy do szkoły.

~Bananowa

sobota, 10 stycznia 2015

Sorka

Heyyy, tu Bananowa. Wybaczcie, ale nie mogę wstawić dzisiaj nowego rozdziału. Jutro na pewno będzie.
~Annabeth

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział II - ,, Śmierć"

 Gdy dotarli do pizzerii, Fabian i Majka poszli zamówić jedzenie, a reszta wygodnie rozsiadła się przy dużym okrągłym stole.
- Poproszę jedną dużą peperoni z ketchupem.
- Jakieś napoje dla pana do tego?- zapytała kasjerka.
- Siedem coli.
- Razem 42 zł.
- Kurcze, drogo tu.- powiedział Fabian z grymasem na twarzy do Rudej podając pieniądze, na co ta się uśmiechnęła.
 Patrzyli na siebie przez dłuższą chwilę, gdy nagle przerwała im kasjerka:
- Oto pańska reszta.
 Gdy byli już prawie przy stole, usłyszeli głos kelnerki, która powiedziała do koleżanki: ,,Och jaka słodka z nich para". Na co oboje się zaczerwienili.
- A co wy tacy czerwoni gołąbeczki?- zapytała sarkastycznie Roza.
- Odczep się!- odpowiedziała zirytowana Maja. - Idź ty się lepiej całować ze swoim Adasiem.
 Rozalia zrobiła wściekłą minę, po czym wstała zdenerwowana patrząc na reakcję Adama, lecz ten tylko się uśmiechnął pod nosem.
- Uuuu!- pozostali powiedzieli chórem.
Na co przyjaciółki wybuchnęły głośnym śmiechem i usiadły obok siebie, jakby nic się nie stało, a cała reszta, oprócz Kary patrzyła na nie ze zdziwieniem.
- No no, szybko się godzicie- powiedział Szymek.
 Dziewczyny chciały coś powiedzieć, lecz przerwał im zadowolony Łukasz i powiedział:
- Ej chłopaki! Patrzcie jaka seksowna kelnerka niesie nam pizzę.
Karolina spojrzała na niego z oburzeniem, co zauważyły dziewczyny. Nagle Roza złapała kumpele za ręce i powiedziała:
- Zaraz wracamy!!- po czym zaciągnęła je do łazienki.
 Gdy upewniły się, że nikogo więcej tam nie ma. Majka spytała:
- Co to do cholery było?
- Cooo?- zdziwiła się Karolina.
- No to.- powiedziała Rozalia.
- Możecie być bardziej dokładne? Bo nie wiem o co chodzi.
- O to jak spojrzałaś na Łukasza.- powiedziała Ruda.
- To było obleśne, nie sądzicie?
- No tak, ale przecież wiesz jaki jest Łukasz. To podrywacz.- stwierdziła Majka.- Czy to on ci się podoba?
Po tych słowach zapanowała cisza, a Karolina wyraźnie posmutniała.
- Karolina.-powiedziała Majka i mocno przytuliła koleżankę do siebie.
- A ja to co? Niewidzialna jestem?- wymruczała Roza i dołączyła się do uścisku.
 Przytulały się tak przez dłuższą chwilę, po czym Karolina oderwała się i spytała Roze z zaciekawieniem:
- A co z tobą?
- Co ze mną?- odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Jesteś zakochana w Fabianie, prawda ? -Na co dziewczyna lekko przytaknęła głową.- To dlaczego całujesz się z Adamem?
- To był po prostu przypadek.
- Jak przez przypadek można pocałować się z chłopakiem? -spytała Majka.
- Nie będę wam się tłumaczyć i tyle!- odpowiedziała brunetka.
- Dobra chodźcie już, bo chłopacy cała pizzę nam zjedzą.
 Nastolatki wyszły z łazienki. Gdy podeszły do stolika, Łukasz jak to miał w zwyczaju musiał dodać jakiś zbędny komentarz ,, Co wy tam tak długo robiłyście? Całowałyście się czy coś?" Dziewczyny zaśmiały się sarkastycznie i dołączyły do stolika. Po skończonym posiłku grupka wyszła i dołączył do nich reszta klasy i nauczycielka.
 Podczas powrotu do autokaru podszedł do nich starze, który złapał Adama za rękę i zaczął gadać jak gdyby był nawiedzony: ,, Szkoła w Białymstoku....Ona jest przeklęta. Piętnaście lat temu, co roku znikało pięcioro uczniów i jeden nauczyciel. Gdy pojawił się nowy dyrektor zaczęło ginąć ich jeszcze więcej. Pewnego razu tak ubrudził sobie podeszwy krwią......." Nagle mężczyzna zaczął nerwowo łapać się za gardło, próbując złapać oddech.
 To co zobaczyli, zdziwiło ich doszczętnie, bowiem mężczyzna zaczął lekko się unosić w powietrzu. Dziewczyny przerażone podły w ramiona chłopaków. Wystraszona Maja objęła Fabiana, a ten zdezorientowany przytulił ją mocno. Adam był najbardziej przerażony, bo to starzec do niego kierował swoje słowa przed tym co się stało. Wystraszony chłopak odszedł pare kroków do tyłu, po czym nie zważając na innych chcial uciec, jednak potknął się i prawie upadł, lecz w ostatniej chwili złapał go Szymek. Chłopak trwał w jego uścisku dopóki nie zobaczył zdziwionych spojrzeń kierowanych na chłopaków. Adam zmieszał się i wyrwał się z objęć Szymona. Stali tam tak jeszcze przez chwilę jak wryci. Nauczycielka zadzwoniła po pogotowie, po paru minutach przyjechała karetka. Wychowawczyni zaczęła kierować się w stronę, którą wcześniej szli, a młodzież po chwili ruszyła za nią.
 W drodze powrotnej uczniowie wypytywali się panią o to co się stało, lecz ta ani razu nie odpowiedziała. W końcu nie wytrzymała i krzyknęła: ,, Zapomnijcie o tym!!". Maja, Roza i Karolina szły, a przed nimi Łukasz, Szymon, który był cały czas uśmiechnięty z powodu, że przytulał blondyna, Fabian i zamyślony Adam. Rozalia była tak zajęta rozmową z przyjaciółkami, ciągle gestykulowała. Zdenerwowana tym, iż koleżanki zaczęły ją ignorować postanowiła iść tyłem, aby na nią popatrzyły.
- Ej słuchacie mnie czy nie? -spytała poirytowana Roza.
 Oburzona obojętnością kumpeli dziewczyna, odwróciła się, zaś Adam w tym samym momencie chcąc spytać o coś przyjaciółki obrócił się w ich stronę, przy okazji wpadając na brunetkę. Przez co oboje się wywalili. Zdenerwowana Rozalia, która leżała na blondynie, zaczęła na niego wrzeszczeć:
- Ty IDIOTO. K***a patrz gdzie chodzisz. P******y jesteś ?
- To nie moja wina. To ty się tak nagle odwróciłaś, I nie wyzywaj mnie, bo sama nie jesteś lepsza.- powiedział podniesionym głosem Adam.
- Zamknijcie się oboje.- pouczyła ja Maja.
 Oboje podnieśli się z ziemi i wrócili do swoich znajomych. Po długiej drodze w ponurej atmosferze miedzy dziewczynami i chłopakami dotarli wreszcie do hotelu ,,Gołębiewskiego". Nauczycielka kazała młodzieży się rozsiąść, a ona sama udała się po kluczę do pokoi. W tym samym czasie trwała ożywiona rozmowa między Fabianem, a Adamem:
- Czemu tak potraktowałeś Rozę, przecież niby coś do niej czujesz?
- No kurde, nie wiem co we mnie wstąpiło, a tak wogle to mocno widać, że mi się podoba?
- Szczerze?- blondyn skinął głową. -Bardzo.

                                 ~Annabeth & Schimi

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Opowiadanie Annnabeth - Rozdział I

- Niech ktoś złapie tego gnojka! -wrzeszczał jakiś mężczyzna goniąc grupkę nastolatków, którzy oblali go wodą dla żartu.
 Najbardziej wyróżniającym się chłopakiem z całej szajki był pewien blondyn, który miał włosy postawione na irokeza. Biegł on na samym przodzie swoich kumpli. Uciekając przed facetem wpadł na mnie, przez co upuściłam torbę z książkami. Zatrzymał się i pomógł mi zebrać niektóre z nich. Nagle jego kumple, którzy go wyprzedzili, krzyknęli:
- Łukasz, ruszaj się. Jakbyś nie zauważył, ktoś nas goni.- powiedział jego znajomy, wskazując palcem na oblanego mężczyznę i ochroniarzy centrum handlowego, w którym się znajduję.
-Wybacz, że na ciebie wpadłem. -powiedział blondyn nonszalancko, puszczając do mnie oczko i pobiegł do swoich znajomych.
 Schyliłam się, żeby pozbierać resztę książek, wtedy podeszła do mnie koleżanka, z którą byłam umówiona .
-Sorka za spóźnienie,Sara.- powiedziała Ada. -O co chodzi z tymi ochroniarzami ?
-A jacyś chłopacy wylali wodę na jakiegoś gościa, chyba dla żartu.
-Z kim ty tam rozmawiałaś przed chwilą? -spytała dziewczyna o brązowych włosach związanych w warkocz, z którego wystawało zielone pasemko. Ubrana była w krótką czarną spódnicę  i w białą koszulę na ramiączkach, która miała ciemny kołnierzyk i nad piersiami zaczynała się koronka. Na nogach miała czarne vansy z ćwiekami.
-Nie wiem. To jeden z tych co oblali tego faceta. Telefon ci chyba wypadł. -pokazałam na leżącą na ziemi komórkę.
-Eeee.... to nie moja. To pewnie twojego kolegi.
-Ha ha ha. To wcale nie jest mój kolega. Coz  tym robimy? -spytałam się Ady.
-Może wejdziemy w kontakty i napiszemy do kogoś, że mamy jego telefon?
-Spoko.
 Wzięłam telefon w dłoń i napisałam sms do chłopaka o imieniu Kamil.
-Już napisałaś? Tak? To chodź, nie mam zbyt dużo czasu. Miałyśmy zobaczyć sukienki na bal.
-Dobra idziemy, idziemy. A myślałaś już nad tym jaką chcesz kupić? -spytałam zaciekawiona.
 Nagle zatrzymałam się i zobaczyłam ubiór, który od razu mi się spodobał. Była to niebieska sukienka do kolan, która na biodrach się rozszerzała.
-Patrz jaka zajebista. Chcę ją przymierzyć. Chodź, proszę proszę.
-Dobra, może też tu coś znajdę.
 Gdy właśnie wchodziłyśmy do sklepu zadzwonił telefon Łukasza. Postanowiłam go odebrać:
-Halo.
-Hey. to Łukasz. Właściciel tego telefonu. Mogę spytać skąd go masz? I kim jesteś ?
-Jestem Sara, dziewczyna, na którą wpadłeś. Chyba wtedy musiałeś ją zgubić.
-Czyli nie ukradłaś go po to, by się ze mną umówić ? Hmm.. ?
-Niee. Ja po prostu go znalazłam. A co chciałbyś się ze mną umówić? -spytałam udając zadowoloną.
-Nie zaszkodziłoby. Kiedy mogę odzyskać moją komórkę?
-Nie wiem. Może teraz byś się wrócił do galerii i ją ode mnie wziął? -spytałam.
-Nie za bardzo mam jak, bo tam pewnie nas ochroniarze szukają.
-To kiedy ?
-Jutro może być? W parku? O 16?
-Okey.
-No to randka. Haha.
-Dobra............. Czekaj, co? Jaka znowu randka? -spytałam zdziwiona.
-Hahahahahahaha spokojnie. Hahahaha. -odpowiedział próbując przestać się śmiać. -To do jutro. Papa, kochanie. Haha
-O jejku, beznadziejny jesteś. Spadaj. -odpowiedziałam z oburzeniem w głosie i się rozłączyłam.
 Stałam tak sobie, myśląc nad aroganckim zachowaniem nowo-poznanego chłopaka, gdy nagle Ada podkradła się do mnie i krzyknęła mi do ucha:
-SARA !!!-gdy to powiedziała tak się wystraszyłam, że aż podskoczyłam.
-AAAAaaaaaaau odbiło ci. Co ty robisz? Chcesz, żebym zawału dostała. Jeszcze raz tak zrobisz to zobaczysz, ja tego nie przeżyje. -powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Kto dzwonił? Jaka randka? Kto jest beznadziejny? -dopytywała się przyjaciółka.
-Spokojnie, pani prokurator.
-Ha..... Ja tu się o ciebie martwię, a ty se ze mnie jaja robisz. Foch forever z przytupem i melodyjką.
-No żartowałam przecież. Łukasz dzwonił, to on jest beznadziejny. Żadna randka. To jak, wybrałaś już coś sobie? Ooo ja swoją chce przymierzyć.
 I tak przez jakoś kolejną godzinę próbowałyśmy coś sobie wybrać. Ja kupiłam tę co mi się tak strasznie podobała, a Ada kupiła czerwoną do kolan, przylegającą do ciała, która jej pasowała, bo była szczupła i miała ładną sylwetkę.
-Ej Sara skoro dzisiaj piątek to może pójdziemy do kina przy okazji? -spytała koleżanka.
-Zmęczona jestem. Może jutro. Jak odwiozę telefon temu typkowi.
-Spoko. To do jutra. Papa.
 W ten sposób rozeszłyśmy się do swoich domów.

~Annabeth

sobota, 3 stycznia 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział I

Cześć. Mam na imię Luiza. Jestem długowłosą blondynką o piwnych oczach. Chodzę do V LO, ale musiałam się przenieść z innej szkoły z powodu...... A zresztą nie ważne. Nie o tym miałam pisać. Właśnie szłam do szkoły o na uszach miałam słuchawki, aż nagle kiedy byłam koło liceum jakiś chłopak o niebieskich oczach wołał za mną, więc się obruciłam.
Da : Ejj koleżanko!!
Lu : Co ?? -powiedziałam zdejmując słuchawki.
Da : Zgubiłaś okulary, więc musiałem cię dogonić.
Lu : Ddzięki bardzo.
Da : Nie ma za co. A mogę wiedzieć jak ma na imię dziewczyna, której pomogłem ??
Lu : No pewnie. Mam na imię Luiza. A ty ??
Da : Dawid. Miło mi cię poznać.
Lu : Mi ciebie też.
Da : No więc Luizo zaczęłaś chodzić do V-ego.
Lu : Tak, musiałam się przenieść. Idę do drugiej klasy. A ty do której ??
Da : Teraz do trzeciej, więc nie będziemy razem w klasie.
Lu : Oj, ale przecież możemy się spotykać.
Da : Właśnie, a może byśmy wymienili się numerami.
Lu : Tak bardzo ci zależy ??
Da : Troszkę...
Lu : Weź nie ściemniaj, powiedz prawdę.
Da : No dobra. Zależy mi na tym.
Lu : Ok. -powiedziałam podając swój numer.
Da : Dzięki. Będę dzwonić na pewno.
Lu : A może mogę ci się jakoś odwdzięczyć ?? W końcu oddałeś mi okulary.
Da : Hmmmm.... Może na pierwszą randkę wybierzemy się na piwko ??
Lu : ,,Na pierwszą randkę'' ?? Niech będzie. To kiedy ??
Da : Może dzisiaj ?
Lu : Jestem za.
Da : To będę dzwonić. -powiedział odchodząc.
Dawid odszedł zmierzając do grupki ludzi. Była tam bardzo ładna dziewczyna, która była ubrana w czerwoną sukienkę i czarne szpilki. Miała rozpuszczone włosy, a na ręku nosiła złoty zegarek. Chłopak się do niej przytulił i pocałował..... Oczywiście w policzek. Pomyślałam, że to jego dziewczyna, ale gdyby byli razem by do mnie nie zagadał i nie poprosił o mój numer. Kiedy wróciłam do domu zaczęłam czekać na telefon od Dawida, lecz on nie dzwonił, ani nawet nie wysłał prostego smsa. Pomyślałam wtedy, że byłam obiektem żartów, więc dałam sobie spokój.

~Bananowa :)

piątek, 2 stycznia 2015

Przepraszam.

Wybaczcie za to moje nie ogarniecie. To mój pierwszy blog, wiec nie jestem jeszcze dobrze w tym rozeznana. Przy okazji mówię, że będą trzy różne opowiadania. Nie pogubcie się.

Rozdział I - Wycieczka

-Kiedy my się w końcu zatrzymamy ? -powiedziała Rozalia, dziewczyna o krótkich, brązowych włosach spiętych z przodu w warkocz oplatający głowę.- Jestem głodna i tu jest mało miejsca.
- Roza weź przestań zrzędzić, nie chce mi się już tego słuchać.- odpowiedziała zbulwersowana Majka, której przezwisko brzmiało Ruda, przez wzgląd na jej kolor włosów.
-No już dobra dobra. -rzekła znudzona Roza przekręcając teatralnie oczami w stronę najprzystojniejszego chłopaka w klasie- Fabiana. Nastolatek miał krótkie chaotycznie poukładane czarne włosy, duże niebieskie oczy. Ubrany był w czarne spodnie z przypiętym u baku łańcuchem i w luźną, białą koszulę, którą miał zapiętą tylko na parę guzików.
- O jaki Fabian jest słodki. Ejj dziewczyny on się na mnie chyba patrzy. -rzekła zadowolona Roza.- Według mnie to on się patrzy na Majkę, a nie na ciebie.- Powiedziała nie odzywająca się do tej pory blondwłosa Karolina, która prze cały czas patrzyła się beznamiętnie w okno. Następnie odwróciwszy głowę w stronę Majki dodała :
-Tylko nie odwracaj się w jego stronę, bo się skapnie, że o nim rozmawiamy.
- Nie żartujcie sobie ze mnie.
- Skoro ty jesteś taka mądra to nam powiedz, kto tobie się podoba. -rzekła z sarkazmem w głosie Rozalia do Karoliny.
- Nikt mi się nie podoba, dajcie mi spokój.
- Skoro nikt ci się nie podoba, to czemu tak się zaczerwieniłaś? -zapytała Majka uśmiechając się do Karoliny.
-Aha, ukrywasz coś przed swoimi przyjaciółkami? Nie ładnie tak. - rzekła Roza i z śmiechem na twarzy zaczęła łaskotać dziewczynę.- No mów prawdę.
- Czy to ktoś z naszej klasy ? -zapytała zaciekawiona rudowłosa.
- Nie. -powiedziała bez przekonania w głosie blondynka w przerwie między łaskotkami.
Rozalia puściła Karolinę wraz z Majką przeszyły ją wzrokiem.
- Może. -powiedziała dziewczyna próbując zbić z tropu koleżanki. -Taaaak. Wygrałyście.
-A możesz nam wyjawić jak się nazy....... ? -nie dokończyła Maja, ponieważ przerwał jej głos nauczycielki: ,,Drodzy uczniowie, zatrzymaliśmy się w Łomży. Jeśli chcecie coś zjeść, to zapraszam ze mną, a ci którzy nie są głodni zostaną w autokarze z kierowcą.'' Rozalia od razu, gdy usłyszała wiadomość o jedzeniu rzuciła do dziewczyn szybkie ,,Idziemy''. Karolina wzięła swoją czarną torebkę, a Majka tylko portfel. Roza miała pieniądze w kieszeni, więc nie musiała ich szukać. Za sobą słyszała kroki, które oznaczały, że wielu uczniów właśnie kieruje się w stronę wyjścia. Brunetka nie zważając na idących kolegów z klasy, szybko się odwróciła i ruszyła, wpadając na Adama- blondwłosego chłopaka o ciemnoniebieskich oczach. Ich usta przez przypadek się zetknęły, Oboje byli zaskoczeni tym faktem, a zwłaszcza Rozalia, bo nie tak wyobrażała sobie swój pierwszy pocałunek. W tym momencie podeszli do nich Fabian i Łukasz. Ten drugi ubrany był w czarne spodnie, białą koszulę zapiętą w odróżnieniu od ciemnowłosego chłopaka, na wszystkie guziki oraz miał narzuconą na siebie fioletową marynarkę. Jego krótkie, czarne włosy lekko opadające na jego niebieskie oczy., które nie ukrywały zdziwienia z powodu widoku całującego się przyjaciela Adama i Rozalii. Dziewczyna, która miała zamknięte oczy, otworzyła je, a ujrzawszy Fabiana stojącego razem z Łukaszem szybko oderwała się od Adama i strzeliła go prosto w twarz.
- Ała, to bolało! Dlaczego to zrobiłaś? -spytał z wyrzutem Adam.
- Spadaj. -odpowiedziała dziewczyna na tyle głośno, żeby mógł to usłyszeć chłopak, w którym była zakochana.
Oboje czuli się zażenowani tym co się stało, lecz dla Adama w głębi serca się to podobało, że tak ładna dziewczyna go pocałowała. Fabian widząc, że oboje ucichli i nie wiedzą co powiedzieć, postanowił wykorzystać tą sytuację.
-Ejj dziewczyny, co powiecie na pizze ?-zapytał z uśmiechem.
-Chętnie, właśnie się wybierałyśmy, żeby coś zjeść.- odpowiedziała mu Majka, z wyraźnym zadowoleniem. Wlasnie wychodzili gdy uslyszeli glos bruneta Szymona, który byl zakochany w Adamie o czym wiedziala jedynie jego najlepsza przyjaciolka Karolina. Chlopak podszedl do grupy i zapytal" moge isc z wami?" Na co wszyscy sie zgodzili.

~Annabeth & Schimi

Prolog do opowiadania ,,Szkoła strachu ''

Cała klasa zebrała się już w autokarze. Wszyscy zawsze mówili ze nasza klasa jest chora i przeklęta, ze względu na historie szkoły.Jednak nikt się tym nie przejmował.Wszyscy się ucieszyli gdy dowiedzieliśmy się, ze jedziemy na wycieczkę. A teraz, kierujemy się do Białegostoku, aby pozwiedzać itd. Jednak tak naprawdę nie wiedzieliśmy co może nas tam czekać.  Podróż przebiegała bardzo spokojnie gdy ktoś się nagle wydarł....
Dzięki za przeczytanie tego prologu. Jeżeli jesteś zainteresowany dalsza historia to za chwile możesz przeczytać pierwszy rozdział tego opowiadania. Zostaw tez po sobie jakiś ślad pisząc komentarz z góry dzięki i pozdro.
~Annabeth&Schimi

Opowiadania. Kiedy?

Tu Annabeth. Ja będę opowiadania wstawiać w piątki, które piszę wraz z koleżanką Schimi i w poniedziałki moje własne. Bananowa swoje będzie wstawiała w soboty. Mam nadzieję, że będą się podobały. A tu wstawiam link do blogaa Schimi http://love-story-slodki-flirt.blogspot.com/ :) :)
I jak się spodoba polecajcie naszego bloga znajomym.