sobota, 28 lutego 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział IV

Jest piątek obiecałam dla Dawida iść na piwo, dlatego że oddal mi okulary, przy okazji zakolegowałam się z Karolem i Anią, więc zaproponowaliśmy wspólny wypad z nami, oczywiście oni się zgodzili.
Byliśmy przed kręgielnią
Ka: Dobra wchodzimy!- otwierając drzwi
Da: Przyszykowani na porażkę?
Lu: Tak, tak, zobaczymy kto tu przegra- naśladowałam Dawida i uciekałam przed nim
Da: Więc zobaczymy- złapał mnie i objął od tyłu
Instynkt mi podpowiadał, że Dawid coś do mnie czuje, byliśmy za każdym razem tak blisko siebie i zachowywaliśmy się jak para. Przy nim czułam się wolna i bezpieczna. Wiedziałam ,że nic mi nie grozi bo zawsze on był przy mnie.
Dawid z Karolem podeszli do baru i poprosili na początku 4 piwa. Na szczęście tor do gry mieliśmy już wcześniej zarezerwowany, więc zajęliśmy nasze miejsca i jako pierwszy rzucił Dawid, bo bardzo pragnął się przed nami popisać, lecz niestety trafił tylko 5, później byłam ja, myślałam, że mi się  nie uda, ale ku mojemu zdziwieniu trafiłam aż 9, następnie rzucali Ania i Karol, nie wiedziałam jakim cudem i jedno i drugie wyrzuciło tyle samo, czyli 7, od razu sobie pomyślałam, że to jest ta szczęśliwa 7 dla nich. Dalej gra się toczyła i nie mieliśmy ochoty jej kończyć, ale to... raczej kogo zobaczyłam później wpędziło mnie w zakłopotanie, wiedziałam, że coś się wydarzy... A jak, moja intuicja się nie myliła podszedł do mnie i zaczął się kleić, złapał za rękę i tarmosił mną, bolało mnie to... (I jak myślicie kim on był... Myślicie pewnie: "twoim tatą" odpowiem wam na to "nie", nie był on moim ojcem, bo to jest zupełnie inna bajka... opowiem wam może kiedy indziej. Tym gościem był mój były chłopak Maciek, jest ode mnie starszy o 3 lata i chyba wpadł w nałóg alkoholowy, właśnie dlatego się pokłóciliśmy, nie chciałam żeby pił ale...)
Ma: O w końcu cię znalazłem, przypadkiem, ale znalazłem- powiedział zalany alkoholem
Lu: Puść mnie! Puść!
Ma: Już spokojnie nie wyrywaj się tak
Da: Zostaw ją! Nie słyszysz co ona mówi?!
Ma: Bo co mi zrobisz?
Da: Zobaczysz jak jej nie puścisz
Maciej jednak dalej mnie trzymał, żadne słowo na niego nie poskutkowało, więc Dawid dotrzymał obietnicy... Wyjął rękę z kieszeni zacisnął w pięść i uderzył go 2 razy, po tych dwóch ciosach Maciek wylądował na deskach. Zaraz później Dawid z Karolem, wynieśli go na zewnątrz i zostawili tam go. Ja w tym czasie byłam wtulona w ramię Ani i płakałam. Kiedy chłopaki wrócili, Dawid podbiegł do mnie i zaczął przytulać, mówił żebym się nie przejmowała i powiedział, że nie chce na razie wiedzieć kim on był tylko chce jak najszybciej o nim zapomnieć i bawić się dalej. W tym czasie Karol przyniósł po jeszcze jednej kolejce piw.
Ka: Nie przejmujcie się tak tylko chodźcie grać dalej
Da i An: Ok idziemy
Da: Chodź Luiza nie możesz przecież ciągle się zadręczać tą sytuacją
Lu: No dobra niech będzie, idziemy grać
Graliśmy tak przez chyba jeszcze 3 godziny, a chłopaki zamówili w tym czasie jeszcze 3 kolejki. Musieliśmy już iść, bo była już 21, a o tej godzinie właśnie zamykali
Da: Odprowadzić cię?- mierząc pytanie w moją stronę
Lu: Nie trzeba
Da: Ok, to cię odprowadzę
Ka: My idziemy w prawo. A wy?
Da i Lu: Prosto
Po chwili wszyscy się pożegnaliśmy i poszliśmy w swoje strony.
Lu: Dzięki że mnie uratowałeś przed nim
Da: Nie ma sprawy, nie rozmawiajmy o tym
Zaraz później wyciągneliśmy swoje paczki fajek z plecaków i znowu poprosiłam chłopaka o zapalniczkę, kiedy już podpaliłam i oddawałam mu ogień to on złapał mnie za dłoń. Nie miałam nic przeciwko a wręcz podobało mi się to, a on widocznie naprawdę coś do mnie poczuł.
Gdy doszliśmy pod moją klatkę porozmawialiśmy chwilę jeszcze i spaliliśmy nasze papierosy.
Da: Masz na jutro jakieś plany?
Lu: Jeszcze nie, ale jeżeli coś zaproponujesz to może się to zmienić
Da: To może wyskoczymy do parku?
Lu: Ok, możemy się przejść. Ale obiecaj mi że tym razem zadzwonisz
Da: Dobra, obiecuje, obiecuje. A ty się nie złość za tamto.
Po chwili Dawid się do mnie przybliżał, nasze twarze dzieliły milimetry. A zaraz później chciał mnie pocałować, ja nie chciałam żeby to wszystko tak szybko się działo, więc odepchnęłam go i uciekłam do klatki.
Da: Luiza poczekaj! Proszę, porozmawiajmy!
Ale ja w tamtym momencie nie chciałam rozmawiać‏.
~ Bananowa

sobota, 21 lutego 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział VI

-Yyy...Nie wiem. -odpowiedziałam. -Musze pomyśleć.
-To myśl szybko, bo za kilka dni na tydzień w góry wyjeżdżam.
- Co? Czemu?
-Rodzicom zachciało się relacje między nami poprawić.
-A mieli ku temu powody?
-No może troszkę.
-Okej. Tak z ciekawości, gdzie my jedziemy? -spytałam zaciekawiona.
-Na plażę.
-CO? -zdziwiłam się. -No, ale ja nie mam stroju.
-Uspokój się. Powiedziałem dla Ady, żeby dla ciebie wzięła.
W tym momencie podeszła do nas moja przyjaciółka razem z Kamilem. Powiedziała:
-Co tam, gołąbeczki?
-ADA.!!
-Cooo? -spytała z uśmiechem na twarzy. -Kiedy wysiadamy?
-Jeszcze jeden przystanek.
Przez resztę drogi siedzieliśmy z Łukaszem i nie rozmawialiśmy, ale on co chwilę na mnie zerkał i się uśmiechał. Ja za to myślałam, czy się zgodzić no to, żeby pójść z nim na randkę czy nie. No i nie wiem co zrobić. I nagle zaczęłam się zastanawiać nad propozycją Karola, o tym żebyśmy do siebie wrócili. Poczułam, że nie wiem na czym stoję z Karolem, jak i z Łukaszem. Nie lubię się tak czuć.
-No to wysiadamy. -powiedział Kamil.
Wszyscy wyszliśmy z autobusu i po 10 minutach byliśmy na plaży. Poszłam z Adą przebrać się w nasze stroję, po czym usiadłyśmy na piasku i czekałyśmy na chłopaków. Po chwili zobaczyłam Łukasza, który szedł w moją stronę, jak zwykle się uśmiechając. Blondyn miał włosy postawione na żel, co mi się bardzo podobało, przyszedł w koszulce na ramiączkach i w czarnych spodenkach. Obok niego szedł Kamil, który w odróżnieniu od Łukasza nie miał na sobie bluzki. Chłopacy usiedli koło nas. Na podwórku było strasznie ciepło, dlatego zaproponowałam, żebyśmy weszli do wody się ochłodzić. We czwórkę wbiegliśmy do wody, po czym Łukasz zaczął chlapać nią we mnie i w Adę. Kilka minut później brunetce znudziło się takie bawienie, więc poszła położyć się na kocu. Za nią poszedł Kamil. Zostałam sama z Łukaszem. Chłopak zaczął powoli podchodzić do mnie, trochę mnie to speszyło, więc powoli się odsunęłam. Chwilę później leżałam w wodzie cała mokra.
-Uważaj, mała. -powiedział. -Boisz się mnie, czy co?
-Ni..e
-No podejdź do mnie. Ja tylko chcę pogadać.
-Na pewno tylko tyle?
-A co chcesz jeszcze?
-Nic. -po tych słowach podeszłam do blondyna.
-I co zdecydowałaś już czy pójdziesz gdzieś ze mna?
-A może z tego spotkania zrobimy randkę? -spytałam.
-Skoro nalegasz. -odpowiedział, lekko śmiejąc się pod nosem. Następnie chłopak podszedł bliżej mnie, tak że nasze usta prawie się stykały. Blondyn objął mnie w pasie i podsunął się jeszcze bardziej do mnie. Po czym skierował swoje usta do mojego prawego ucha i powiedział:
-Ścigamy się do lodziarni. -następnie blondyn zaczął biec, a ja jeszcze nie przetrawiłam tego, co się przed chwilą stało. Byłam pewna, że mnie pocałuje, Ale tego nie zrobił. Więc powoli zaczęłam iść za nim. Gdy już koło niego stałam podał mi czekoladowego loda, a sam zajadał się śmietankowym. Podziękowałam mu i po chwili byliśmy w drodze do Ady i Kamila. Gdy stanęliśmy koło nich usłyszałam głośny śmiech Ady, który zawsze mnie śmieszył, bo gdy się z czegoś chichotała to brzmiała jak chomik.
-A wy co porabiacie? -spytałam znajomych.
-Nic. Przypomniało mi się coś, dostałaś sms od mamy.
-Dzięki. -odpowiedziałam biorąc telefon do ręki i przeczytałam wiadomość, która brzmiała tak: ,,Sara! Wracaj już do domu. Od jakiejś godziny Karol pod blokiem na ciebie czeka. Zrób coś z tym. A i jeszcze coś, od kiedy ty masz chłopaka. Wracaj."
-Musze już iść do domu.
-Czemu? -spytała Ada.
-Niby Karol na mnie czeka. Dość długo. No i mama mówi, żebym już wracała.
-No to się zbieramy. Chodź pod prysznic się wypłukać. -dodała, po czym pozbierałyśmy nasze koce z piasku.
W drodze do domu gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Po 30 minutach byłam już przed moim mieszkaniem. Podbiegł do mnie Karol.
-Czego ty znowu ode mnie chcesz?
-Kim jest ten koleś z , którym się całowałaś.
-To mój chłopak. Masz jakiś problem z tym?
-Tak, bo to ja powinienem byś twoim chłopakiem.
-Nie pozwalaj sobie na tyle. Coś jeszcze?
-Tak. Wychowawczyni poprosiła nas, ,żebyśmy reprezentowali naszą szkołę na jakimś wyjściu do liceum.
-Czemu akurat nas?
-Nie wiem. Powiedziała, ze bardzo na nas liczy.
-Kiedy?
-Jutro.
-Do jakiego liceum mamy iść?
-Do XI liceum.
-Dobra. -odpowiedziałam wiedząc, ze właśnie w tej szkole uczy się Łukasz. Może się nawet spotkamy. -O której?
-O 12. Zajść po ciebie?
-Nie musisz, spotkamy się na przystanku.
-Co tam u ciebie? Dawno spokojnie nie rozmawialiśmy.
-Wszystko w porządku. A u ciebie?  -spytałam z grzeczności.
-Dobrze. -w chwili kiedy to powiedział zadzwonił mój telefon.
-Muszę odebrać. -dodałam.- Halo.
-Sara. Ty powinnaś już być w domu. A nie sobie pogawędki urządzać z byłym chłopakiem. Do domu.
-Już idę. Muszę spadać. -powiedziałam do Karola.
-To do zobaczenia jutro. Papa.
-Cześć.
Chwile później weszłam do domu i od razu mama skierowała do mnie takie słowa:
-Córciu, ojciec miał wypadek.
-COO??

Jeśli się podoba zostawcie po sobie komentarz i dodajcie do obserwowanych.
~Annabeth ;)

piątek, 13 lutego 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział V

-Ada, jestem pod drzwiami, mogłabyś mi może otworzyć? -spytałam przez telefon zmęczona pukaniem do mieszkania przyjaciółki.
-Haloo. -odpowiedziała zaspana dziewczyna.
-Ty śpisz? Miałam ci, przecież pomóc się jakoś ubrać na spotkanie z Kamilem.
-To dziś? -spytała brunetka.
-Tak. Wpuść mnie wreszczcie do domu. -poprosiłam.
Drzwi od mieszkania się otworzyły, a w nich stała Ada. Włosy miała rozczochrane, wciąż zaspaną twarz i koszulę nocną w Hello Kitty na sobie. Dziewczyna oparła się o kawał drewna i zamknęła oczy, a ja bez pytania weszłam do jej pokoju. Po pięciu minutach brunetka nadal nie przyszła do pokoju. Poszłam zobaczyć co się z nią dzieje. Przyjaciółka opierała się o drzwi, krzyknęłam, żeby ją obudzić, na co zerwała się i potknęła o buty stojące na korytarzu. Ada leżała na podłodze śmiejąc się, gdy powiedziała:
-Może pomogłabyś mi wstać, zamiast robić mi zdjęcie?
-Sorka, ale ta chwila musi być upamiętnienia. Dobra wstawaj. -mówiąc pomogłam jej się podnieść.
Brunetka poszła umyć głowę, a ja wybrałam ubrania z szafy, które według mnie powinna ubrać na spotkanie z Kamilem.
Po godzinie byłyśmy gotowe do wyjść. Nie mieliśmy dzisiaj dwóch ostatnich lekcji, więc kończyliśmy o 14.30. Po zakończeniu ostatniego przedmiotu, wyszłyśmy z Adą na zewnątrz i przed szkołą czekał na nas Łukasz z Kamilem. Niespodziewanie blondyn podszedł do mnie i mnie objął, a potem pocałował w policzek. Gdy się odsunął, zobaczyłam zdumione twarze naszych przyjaciół, Po kilku sekundach stanęła koło mnie dziewczyna i zadała mi pytanie:
-Co to było?
-A najwyraźniej zapomniałam ci powiedzieć, że wczoraj na spotkaniu z Karolem mogłam mu powiedzieć, ze mam chłopaka.
-COO? -spytała mocno zdziwiona Ada. -I postanowiłaś poprosić Łukasza o pomoc. ....Fajnie.
 Brunetka uśmiechnęła się i wróciła do Kamila, na co otworzyłam szeroko buzię. Blondyn powiedział z tym swoim łobuzerskim uśmiechem:
-Nie połykaj tyle powietrza, bo dla innych zabraknie.
Po tych slowach usłyszałam lekki chichot znajomych. Po czym skierowaliśmy się w stronę przystanku, gdy Ada dodała:
-Ej ja nie mam biletu. Ide do sklepu.
-Pojdę z tobą, okej? -zaproponował przyjaciel blondyna.
-Spoczko, chodź.
Zostałam z Łukaszem sama. Staliśmy obok przystanku, gdy zauważyłam za plecami chłopaka, że szedł w naszą stronę Karol. ,,Jeszcze tylko on mi jest potrzebny" pomyślałam.
-Sara!!! -krzyknął brunet.
-Wymyśl coś, żebym nie musiała z nim gadać. Proszę. -poprosiłam.
-To dlatego chciałaś, żebym był twoim chlopakaiem??
-Tak, dlatego.
-Na pewno nie ma innego powodu?
-Na pewno. Pomożesz? On się zbliza.
-Sara!!
Tego co Łukasz teraz zrobił, szczerze powiedziawszy się nie spodziewałam. Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie w usta. Położył swoją rękę na moim policzku, a ja chwyciłam dłonią jego włosy. Całowalismy się tak, póki nie usłyszałam głośnego głosu Ady, która krzyczała, żebyśmy przestali się lizać i weszli do autobusu, bo własnie na przystanek podjechal nasz bus. Wsiedliśmy do pojazdu,  ja i Ada usiadłyśmy na siedzeniach, a chłopacy staneli.
-Czemu wy się tak namiętnie całowaliście?
-Wiesz co nie wiem. On mnie pocałował.
-Ale dlaczego?
-Karol był niedaleko i nie chciałam z nim gadać, więc poprosiłam Łukasza o pomoc. Nie sądziłam, ze TO akurat zrobi.
-A miałaś lepszy pomysł, jak zrobić, żeby się odczepił? Bo mi żaden nie przychodzi do głowy. Mówiłam, że będzie z was fajna para. -ostatnie zdanie powiedziała lekko chichocząc.
-A nie powiedziałaś mi dlaczego?
-W sumie to nie wiem. Pasujecie do siebie. No i oczywista oczywistość jest przystojny. Z tym musisz się zgodzić.
-Okej, tu akurat masz rację.
-I te niebieskie oczy.
-A ja muślałam, że ci się Kamil podoba.
-Czyżby jesteś zazdrosna?
-Niby czemu miałabym być.
-No przecież niedawno mówiłaś, że ci się podoba.
-Podoba, ale ja nie jestem w nim zakochana, to nie znaczy, że muszę być o niego zazdrosna.
-Dobra. Nic nie mówiłam, że jesteś zakochana w nim. Sama to powiedziałaś. Nie musisz mi się z niczego tłumaczyć.
-Ja się nie tłumaczę.
-Okej dziewczyno musisz się uspokoić.
W chwili kiedy to powiedziała, podszedli do nas chłopacy.
-Czym się denerwujesz Sara? -spytał blondyn.
-Niczym. Mogę z tobą przez chwilę porozmawiać?
-Spoko.
-To może my się troche oddalimy. -zaproponowała Ada.
-O co chodzi?
-Czemu mnie pocałowałeś?
-Chciałaś, żebym coś wymyślił. To to zrobiłem. Mam małą propozycję. Poszłabyś ze mną na randkę?
.........
.......
......
....

~Annabeth

wtorek, 10 lutego 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział IV

Część II


Czterdzieści minut później przyszłam do parku, na ławce siedział Karol. To było nasze specjalne miejsce. Tu pocałował mnie pierwszy raz, spytał się czy będę jego dziewczyną. Pół roku później rozstaliśmy się, bo całował się z Wiktorią, jego dotychczasową dziewczyną. Domyśliłam się, że chce do mnie wrócić, do tej pory też tego pragnęłam, ale poznałam Łukasza i sprawy uległy zmianie. Myślę, że powoli mi przechodzi zauroczenie w Karolu.
-Cześć Sara. -podszedł do mnie i przytulił na powitanie.
-Czego chcesz?
-Uspokój się. Chcę tylko porozmawiać.
-Tylko szybko, bo jestem umówiona.
-Jak być może słyszałaś, zerwałem z Wiktorią.
-No i?
-Daj mi skończyć. Więc jak już mówiłem, nie mam dziewczyny. Zrozum ja wciąż ciebie kocham i chce, żebyśmy do siebie wrócili.
-To ty zrozum, ja już do ciebie nic nie czuje. Mam już nowego chłopaka.
-Kogo??
-Uważaj, bo ci powiem. Bez sensu tu przychodziłam. Nie wybaczę ci tego, że mnie zdradziłeś.
-Jak mam cię przeprosić.
-Na razie daj mi spokój. Idę. Cześć.
-Sara proszę cię przestań się tak zachowywać.
Zignorowałam te słowa i zdenerwowana wróciłam do domu. Zjadłam obiad i poszłam do mojego pokoju, położyłam się na kanapie i przypomniały mi się szczęśliwe chwile które dzieliłam z byłym chłopakiem. Na przykład dwa miesiące temu (tydzień przed naszym zerwaniem) poszliśmy na spacer po mieście, chodziliśmy śmiejąc się, gdy nagle Karol poszedł i wrócił po chwili trzymając w ręce bukiet czerwonych róż albo wtedy jak byliśmy na koncercie jakiegoś zespołu, tak dobrze się bawiliśmy.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek telefonu. Dzwonił Łukasz i mimowolnie się uśmiechnęłam do ekranu komórki. Odebrałam i blondyn powiedział:
-Hej piękna.
-Cześć.
-Masz może ochotę spotkać się na mieście jutro, Kamil mnie męczy, żebym poprosił cię, o to żebyś ją wzięła. To jak będzie?
-Spytam się jej. Pewnie się zgodzi. Zadzwonię jak będę wiedzieć. Czemu wy wczoraj do nas przyjechaliście? Ty i Alex?
-Rodzice musieli coś załatwić. A co, nie chciałaś żebym przyjechał?
-Po prostu się nie spodziewałam.
-Ja muszę lecieć. Lekcje wzywają. Do jutro mała.
-Czekaj, czekaj mam do ciebie prośbę.
-Jaką? -spytał wyraźnie zainteresowany chłopak.
-Okej to będzie niezręczne. Czy mógłbyś udawać jutro przez chwilę mojego chłopaka, no bo mój były nie chce się ode mnie odczepić i mogłam mu powiedzieć, że mam nowego chłopaka.
-Udawany chłopak? Mogę ci z tym pomóc, ale wiedz, że nie jestem dobrym aktorem. To przyjść po ciebie jutro pod szkołę, kochanie.
-Dobrze. Idź lekcje odrabiać. Cześć.
-Do jutra, skarbie.
Od razu napisałam do Ady z pytaniem czy chce się jutro spotkać z Kamilem. Od razu odpowiedziała, że miała zamiar mnie poprosić o zorganizowanie ich spotkania, przy okazji spytała się o moje spotkanie z Karolem. Zadzwoniłam do niej. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami.
-Czekaj, potrzebuje chwili, żeby to zrozumieć. Jeszcze kilka dni temu chciałaś do niego wrócić, a teraz nie. Czyli albo ci przeszło, albo jesteś zakochana w kimś innym. Więc jak?
Milczałam.
-Podoba ci się Łukasz? Od kiedy?
Dalej siedzę cicho.
-Mniej więcej od niedzieli? Wiedziałam.
-Kim ty jesteś? Od kiedy to ty  w myślach umiesz czytać? -spytałam zdziewiona.
-Chyba ci nie powiedziałam. Moja babcia była jasnowidzem, czyli po niej pewnie odziedziczyłam ten dar.
-Hahahaha.
-Ale w sumie była by z was fajna para. Śmiesznie by było.
-Niby czemu?
-Ja spadam. Telefon mi pada. To do jutra. Przed lekcjami wpadasz do mnie i pomagasz mi się ubrać, okej? Papa.
Odłożyłam telefon na biurko i poszłam spać.

piątek, 6 lutego 2015

Opowiadanie Annabeth - Rozdział IV

  Część I                             


  Wstałam jak zwykle o 6.00, w końcu dzisiaj jest poniedziałek, kolejny dzień do szkoły. Umyłam głowę, ubrałam się i byłam gotowa do wyjścia, gdy zadzwonił mi telefon.
-Omg, nie zgadniesz z kim przed chwilą rozmawiałam. Zresztą zaraz ci powiem. Schodź, jestem pod twoją klatką. -powiedziała podekscytowana Ada.
-Okej, to za chwilę bę... -nie skończyłam, bo brunetka się rozłączyła.
 Po zamknięciu mieszkania, zeszłam na dół po schodach i na dworze czekała na mnie przyjaciółka. Na włosach miała koka, nałożyła na siebie niebieski T-shirt i krótkie czarne spodenki. Dziewczyna podeszła do mnie do mnie i powiedziała:
-Spotkałam Olę i powiedziała mi, że Wiktoria i Karol zerwali. Podobno powiedział jej, że wciąż mu na tobie zależy i spróbuje ciebie odzyskać.
-Dobra. A ty czemu się tak tym ekscytujesz? -spytałam niewzruszona opowieścią o moim byłym.
-Bo jak dobrze pamiętam jeszcze niedawno chciałaś, żeby do ciebie wrócił. Czy może coś się zmieniło? Albo ktoś to zmienił?
-Nie. Chodźmy lepiej do szkoły, bo się na matme spóźnimy.
 Jak cała klasa się spodziewała, pani zrobiła kartkówkę. Po lekcji z Adą i Kasią wyszłyśmy na boisko popatrzeć jak chłopaki z naszej klasy grają w piłkę w nożna. Na następnym przedmiocie mieliśmy wolną lekcję, ponieważ nie było nauczycielki, więc zostaliśmy na podwórku.
-Więc jak minęła wizyta twojej siostry? -spytała Kasia.
-Całkiem dobrze. Zgadnijcie kto jest kuzynem jej chłopaka. -powiedziałam ...oczywiście Łukasz.
-Nieźle. To musi być przeznaczenie. -skomentowała Ada. -I co robiliście?
-Siedzieliśmy u mnie w pokoju i oglądaliśmy horror. W pewnym momencie zasnęłam, ale miałam powalony sen.
-No to opowiadaj, na co czekasz. -powiedziała Kasia.
 Dziewczyna ma długie, blond włosy, które nosi zazwyczaj spięte w kucyka. Ubrana była w koszulkę w kwiaty i miała na sobie czarną spudniczkę.
-Powiem skróconą wersję, okej? Więc leżałam na kocu z Karolem, pocałował mnie i ....
-Uuu. -dodała Ada.
-..i sobie poszedł. Następnie przyszedł Łukasz i tańczyliśmy, potem wrócił Karol i zaczęli się bić. Koniec. A no i obudziłam się przytulona do blondyna.
-O kurczę. Szkoda, że tego nie widziałam. -dodała Kasia.
-A czekaj, mam zdjęcie. Zaraz ci pokażę.
-Skąd je masz? -spytała najwyraźniej zaciekawiona Ada.
-Jego brat Alex nam zrobił.
 Pokazałam dziewczynom zdjęcie, które dzisiaj rano wysłał mi Łukasz, z pytaniem co u mnie i czy by pierwszą osobą, która powiedziała mi ,,dzień dobry". Siedziałyśmy tak sobie i rozmawiałyśmy, kiedy zobaczyłam lecącą piłkę prosto na nas. Walnęła lekko głowę Kasi i poleciała za nas.
-Sorry, dziewczyny. Nie chciałem kopnąć w waszą stronę. Wszystko w porządku? -spytał chłopak blondynki, na co ta się uśmiechnęła i powiedziała, że nic jej się nie stało. Chłopak miał na imię Kuba. Miał na sobie białą koszulkę, jasne jeansy i addidasy na nogach. Gdy podniósł bluzkę, żeby otrzeć pot z czoła, ukazał się jego umięśniony brzuch, gdy Kasia to zobaczyła otworzyła szeroko buzię i patrzyła się na chłopaka. Przestała, gdy usłyszała mój i Ady śmiech. Chichotałyśmy, dopóki nie zadzwonił dzwonek zwiastujący kolejną lekcje. Reszta dnia w szkole upłynęła szybko. Wracając z przyjaciółkami do domu zadzwonił telefon. To był Karol.
-Hej.
-Cześć, czemu do mnie dzwonisz?
-Chcę się z tobą spotkać.
-Po co?
-Muszę z tobą porozmawiać. To jak będzie?
-Dobra, po szkole w parku.
-Dzięki, papa.
-Pa.
-Kto dzwonił? -spytała Kasia.
-Karol chce się spotkać.
-Pójdziesz?
-Tak, po szkole spotykamy się w parku.
Razem z Adą odprowadziłyśmy blondynkę na przystanek i poszłam spotkać się z chłopakiem.


Dzięki za przeczytanie mojego opowiadania. To jest pierwsza część tego rozdziału, w niedzielę  wstawię drugą. Co sądzicie o tym rozdziale??
~Annabeth

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział IV - ,,Gra o pocałunek"

 Majka i Rozalia w drodze do pokoju Karoliny rozmawiały o zauroczeniu Adam w brunetce.
-Ty naprawdę nie widzisz, że podobasz się dla Adama, czy tylko udajesz?
-Udaję.
-Po co?
-Bo ja go nie lubię w ten sposób.
-I to dlatego musisz być taka chamska dla niego?
Dziewczyna nie odpowiedziała już nic, bo upadła jej butelka i schyliła się chcąc ja podnieść. Drzwi do pokoju 28 gwałtownie się otworzyły, uderzając Rozalię  w głowę i wywalając ja na plecy. Butelka dalej się toczyła. Maja nie wiedząc co się dzieje, bo szła z przodu. Odwróciła się, stając na przedmiocie i padając. Gdyby nie blondyn, leżałaby na podłodze tak jak brunetka. Zazdrosny Fabian, widząc że Adam trzyma w ramionach Rudą, postanowił pomóc Rozalii. Chłopak chwycił dziewczynę w tali i pomógł jej wstać, a ta przytuliła się do niego. Ten zmieszał się i lekko ją odepchnął. Na co dziewczyna zrobiła smutną minę.
-Wszystko  okej? -spytał Adam puszczając Majkę, która uderzyła głową o podłogę. Fabian widząc zaistniałą sytuację, podbiegł do rudowłosej, natomiast blondyn skierował swoje kroki w stronę brunetki.
-Ała! -zawyła z bólu Maja.
-Nic ci nie jest? -zapytał zmartwiony Fabian.
-Przeżyję! -rzekła z uśmiechem, następnie zwróciła się do Adama. -Już miałam ci dziękować, że mnie złapałeś.
-Przepraszam. -wymruczał zawstydzony Adam, czerwieniąc się na twarzy.
 Nagle zapadła niezręczna cisza, którą przerwała Karolina biegnąc w ich stronę.
-Ruszcie się, ja, Ula i Szymon już na was czekamy.
-Co u was Szymon robi? -spytała brunetka.
- Przyszedł wcześniej, a gdzie reszta chłopaków?
-A co , nie możesz się doczekać, aż Łukasz przyjdzie? -powiedziała Maja, która wstawała z pomocą Fabiana, no co się uśmiechnęła.
-Tak. Nie! -krzyknęła -dobra, chodźcie już.
 Wszyscy skierowali sie do pokoju blondynki. Grupka usiadła w kółku, czekając na dwóch chłopaków.
-Hej, laleczki! -rzucił Łukasz wchodząc, a za nim kroczył Patryk, który powiedział tylko ,,cześć".
 Dosiedli się so kręgu i ustalili zasady, że każdy musi całować wylosowaną osobę w usta. Pierwszy kręcić miał Fabian, bo był najstarszy z całej grupki. Obrócił butelką, a ona zatrzymała się na Rozalii. Dziewczyna siedząca po jego prawej stronie uśmiechnęła się i przysunęła do chłopaka. Niechętnie musnął jej usta, po czym się odsunął. Brunetka chwyciła butelkę i mocno zakręciła. Zdenerwowała się jeszcze bardziej, gdy trafiła na Szymka. Oboje niechętnie cmoknęli się. Następnie padło na rudą. Brunet podszedł do Mai  i pocałował, podał jej butelkę. Dziewczyna trafiła na siebie. Nadeszła kolej na Fabiana. Zaczęli się całować i po kilku sekundach przestali, a wszyscy oprócz Rozalii zaczęli bić brawa. Dziewczyna wyszła z pokoju, a za nią podążyli Adam i Karolina.
-Gdzie ty idziesz? -spytała blondynka.
-Do pokoju.
-Po co?
-Spać mi się chce.
-Zostaw nas pogadam z nią. -powiedziała Adam do Karoliny.
 Dziewczyna wróciła do swojego pokoju, gdzie Fabian znów całował Maję. Tymczasem Adam podbiegł do brunetki, która miała łzy w oczach.
-Co się stało? -spytał zmartwiony chłopak.
-Nic, wszystko w porządku. -zapewniła.
-Wszystko w porządku i dlatego płaczesz?
-Ziewałam przed chwilą.
-Aha, ok. Przejdziemy się?
-Możemy.
-Planujesz jakąś duża imprezę na urodziny?
-Skąd wiesz, że mam urodziny w tym miesiącu?
,,To w tym miesiącu?" pomyślał.
-No wiesz, na facebooku pisało. -mówił drapiąc się w głowę.
-A spoko. Nie planuję jeszcze nic, a co?
Nagle ktoś szybko przebiegł po korytarzu, popychając Rozalię na Adama, który wylądował na ścianie, a ona na nim. Ich usta prawie się stykały, blondyn nie czekając ani chwili dłużej, pokonał  przestrzeń dzielącą je i złączył w namiętnym pocałunku. Dziewczyna nie opierała się i chwyciła go za włosy z tylu głowy i przyciągneła bardziej do siebie. Ich całusa przerwał donośny głos nauczycielki. Schowali się szybko w pokoju Adama.
 W tym samym czasie w pomieszczeniu, które zostało przydzielone dla Karoliny, Uli i Darii, rozległ się krzyk wychowawczyni, która zadała pytanie:
-Co wy tutaj wyrabiacie? I gdzie jest Daria?
-Daria poszła do swojej koleżanki spać, a my musieliśmy pogadać. -powiedziała Karolina,
-Rozmawianie o tej porze jest zabronione. Dobrze o tym wiecie. Za karę będziecie wszyscy spać w tym pokoju pod moim nadzorem i nie pójdziecie jutro na zwiedzanie.
Nikt nie miał ochoty na kłótnie z nauczycielką i wszyscy poukładali się tam, gdzie było im wygodnie. Maja wzięła kołdrę od Karoliny i położyła ją na podłodzę. Inni uczynili to samo z kołdrą Uli oraz Darii. Starsza kobieta spała już sobie w najlepsze, podczas, gdy jej podopieczni, oprócz Uli i Szymona przewracali się z boku na bok, nie mogąc zasnąć.
 Adam siedział w swoim pokoju na łóżku razem z Rozalią, które wcześniej zaklepał. Dziewczyna miała opartą głowę o ramię chłopaka i powoli przysypiała, a blondyn czekał na przybycie Fabiana, które nie nastąpiło. Po ok. godzinie chłopak ze zmęczenia zasnął
 Rankiem o godzinie 7, zanim nastąpiła pobudka, Fabian wszedł do swojego pokoju. Szatyna zaskoczył widok, który tam zastał. Szybko wyjął telefon i zrobił zdjęcie dla blondyna i Rozalii, którzy leżeli przytuleni do siebie. Czarnowłosy postanowił obudzić parę, żeby nie przyłapała ich nauczycielka, która niedługo będzie chodziła po pokojach w celu obudzenia nastolatków.
-Hejj gołąbeczki.

Jeśli się podobało zostaw ślad po sobie w formie komentarza. :)
~Annabeth & Schimi

Opowiadanie Bananowej - Rozdział III

 Kolo wejścia czekała paczka Dawida. Zapoznał mnie ze wszystkimi po kolei, było tam trzech chłopaków i jedna dziewczyna: Igor był blondynem, a jego włosy były postawione na irokeza, miał zielone oczy, obok niego siedział Michał, on zaś był szatynem o brązowych oczach. Na przeciwko niego stał Karol, którego czupryna była koloru czarnego, a jego tęczówki były ciemno zielone, obok niego stała Ania, dziewczyna o ciemnych blond włosach i niebieskich oczach.
Ka: Już jesteście razem? wczoraj się poznaliście i już... u brachu...- pytał poklepując po ramieniu Dawida
Da: Nie.- odpowiedział zarumieniony
Dopowiedziałam sobie w myślach "Jeszcze nie, ale wszystko może się zmienić".
Ka: Już myślałem, była by z was dobrana para.
Da: A tam przestań my sobie rade damy. Wystarczy nam na razie jedna dobrana para.
Lu: Jaka?
Da: Przecież Karol z Anią.
Lu: Aaa no to rzeczywiście, naprawdę do siebie pasujecie.
An: Dzięki.
Po dzwonku wszyscy rozeszliśmy się w swoje strony. Miałam wtedy Polski, więc musiałam szybko iść pod salę, bo pomieszczenie te było na drugim końcu szkoły. Nauczyciel przyszedł, a ja usiadłam przy 4 ławce od okna, jedna pozytywna rzecz była taka, że Ania była ze mną w klasie. Bardzo się ucieszyłam dlatego, że będę miała z kim siedzieć. Po chwili Ania dosiadła się do mnie i zaczęła się lekcja. Minęło 10 minut a ja strasznie się nudziłam, więc wyciągnęłam telefon, a co zobaczyłam w nim miło mnie zaskoczyło... dostałam sms-a od Dawida i po chwili pomyślałam,a może, jednak nie będzie mi się tak nudzić na lekcjach.
An: Co się tak uśmiechasz do tej komórki?
Lu: A nic, tylko dostałam wiadomość od Dawida.
An: Uuu... Ktoś chyba się zakochał w Dawim.
Lu: Może troszkę...- pisząc z chłopakiem
An: Nie dziwie się tobie, Dawi jest naprawdę super facetem. Na twoim miejscu bym się za niego brała.
Lu: Tak myślisz?- wymamrotałam cała czerwona i uśmiechnięta
An: No pewnie! On nie potrafi skrzywdzić jakiejkolwiek dziewczyny.
Lu: Skąd wiesz?
An: Bo z każdą dziewczyną jest, hmm.. minimum rok i zakończenie związku nigdy nie było spowodowane przez niego tylko przez drugą połówkę.
Lu: Dobra, koniec rozmawiania o mnie i Dawidzie, lepiej opowiadaj jak ci się układa z Karolem.
An: No więc... Jesteśmy ze sobą już dobre półtorej roku i nigdy się nie kłócimy
Lu: A jak się poznaliście?
An: Przez Dawiego.
Lu: Czyli?
An: Dawi poszedł do tego LO i tak jakoś się złożyło, że wylądowali w tej samej klasie z Karolem. Zostali kumplami, a że ja znam się z twoim "Romeo" od dziecka, przedstawił nam sobie a reszta już sama się potoczyła.
Lu: No to gratulacje, masz swoją druga połówkę...
Nagle zadzwonił dzwonek, więc z Anią udałyśmy się na dół, ponieważ mieliśmy się tam spotkać na następnej przerwie.
Da i Ka: Witamy ponownie nasze drogie panie!
Lu i An: Hej
Po czym Dawid podbiegł do mnie a Karol do Ani
Da: Nie mogę się doczekać końca lekcji.-mówił do mnie
Lu: Dlaczego?
Da: A nie pamiętasz gdzie mieliśmy pójść po szkole?
Lu: Ach tak, już pamiętam ale niestety nie mogę dzisiaj...
Da: Nie! Dlaczego?-załamany kontynuował rozmowę
Lu: Żartowałam, głuptasku.
Da: O ty! Nie daruję ci tego.-po chwili zaczął łaskotać mnie
Lu: Przestań, przestań!
An: Ale z was naprawdę dobrana para.
Da: Jeszcze nie para...
Lu: Jeszcze?
Da:Yyy..-zaczął się jąkać
Ka: On miał na myśli, że jeszcze wszystko może się zmienić.
Byłam strasznie zawstydzona i nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc wolałam zostawić to bez komentarza. A Dawid? Po nim widziałam, że czuł się tak samo jak ja.
An: A właśnie, zapomniałabym. Gdzie macie iść po szkole?
Da: Na piwo.
Lu: Macie może ochotę iść z nami?
Ka: Ja bym chętnie poszedł, a ty kochanie?
An: Z miłą chęcią.
Da: To jesteśmy umówieni. O której kończycie?-spytał Ani i mnie
Lu: Chyba o 14:10. Tak?
An: Tak, tak.
Da: A my o 13:15. To poczekamy na was przed szkołą. Ok?
Lu i An: Okej.
Poszłyśmy pod salę, dlatego, że zadzwonił dzwonek. Miałam od tamtego czasu jeszcze 4 lekcje, lecz na szczęście ten czas szybko upłynął. Skończyliśmy lekcje i udałyśmy się z Anią od razu pod szkołę, chłopaki na nas już czekali, więc byliśmy gotowi pójść do kręgielni, gdzie mieliśmy iść na piwo.

~Bananowa