sobota, 28 lutego 2015

Opowiadanie Bananowej - Rozdział IV

Jest piątek obiecałam dla Dawida iść na piwo, dlatego że oddal mi okulary, przy okazji zakolegowałam się z Karolem i Anią, więc zaproponowaliśmy wspólny wypad z nami, oczywiście oni się zgodzili.
Byliśmy przed kręgielnią
Ka: Dobra wchodzimy!- otwierając drzwi
Da: Przyszykowani na porażkę?
Lu: Tak, tak, zobaczymy kto tu przegra- naśladowałam Dawida i uciekałam przed nim
Da: Więc zobaczymy- złapał mnie i objął od tyłu
Instynkt mi podpowiadał, że Dawid coś do mnie czuje, byliśmy za każdym razem tak blisko siebie i zachowywaliśmy się jak para. Przy nim czułam się wolna i bezpieczna. Wiedziałam ,że nic mi nie grozi bo zawsze on był przy mnie.
Dawid z Karolem podeszli do baru i poprosili na początku 4 piwa. Na szczęście tor do gry mieliśmy już wcześniej zarezerwowany, więc zajęliśmy nasze miejsca i jako pierwszy rzucił Dawid, bo bardzo pragnął się przed nami popisać, lecz niestety trafił tylko 5, później byłam ja, myślałam, że mi się  nie uda, ale ku mojemu zdziwieniu trafiłam aż 9, następnie rzucali Ania i Karol, nie wiedziałam jakim cudem i jedno i drugie wyrzuciło tyle samo, czyli 7, od razu sobie pomyślałam, że to jest ta szczęśliwa 7 dla nich. Dalej gra się toczyła i nie mieliśmy ochoty jej kończyć, ale to... raczej kogo zobaczyłam później wpędziło mnie w zakłopotanie, wiedziałam, że coś się wydarzy... A jak, moja intuicja się nie myliła podszedł do mnie i zaczął się kleić, złapał za rękę i tarmosił mną, bolało mnie to... (I jak myślicie kim on był... Myślicie pewnie: "twoim tatą" odpowiem wam na to "nie", nie był on moim ojcem, bo to jest zupełnie inna bajka... opowiem wam może kiedy indziej. Tym gościem był mój były chłopak Maciek, jest ode mnie starszy o 3 lata i chyba wpadł w nałóg alkoholowy, właśnie dlatego się pokłóciliśmy, nie chciałam żeby pił ale...)
Ma: O w końcu cię znalazłem, przypadkiem, ale znalazłem- powiedział zalany alkoholem
Lu: Puść mnie! Puść!
Ma: Już spokojnie nie wyrywaj się tak
Da: Zostaw ją! Nie słyszysz co ona mówi?!
Ma: Bo co mi zrobisz?
Da: Zobaczysz jak jej nie puścisz
Maciej jednak dalej mnie trzymał, żadne słowo na niego nie poskutkowało, więc Dawid dotrzymał obietnicy... Wyjął rękę z kieszeni zacisnął w pięść i uderzył go 2 razy, po tych dwóch ciosach Maciek wylądował na deskach. Zaraz później Dawid z Karolem, wynieśli go na zewnątrz i zostawili tam go. Ja w tym czasie byłam wtulona w ramię Ani i płakałam. Kiedy chłopaki wrócili, Dawid podbiegł do mnie i zaczął przytulać, mówił żebym się nie przejmowała i powiedział, że nie chce na razie wiedzieć kim on był tylko chce jak najszybciej o nim zapomnieć i bawić się dalej. W tym czasie Karol przyniósł po jeszcze jednej kolejce piw.
Ka: Nie przejmujcie się tak tylko chodźcie grać dalej
Da i An: Ok idziemy
Da: Chodź Luiza nie możesz przecież ciągle się zadręczać tą sytuacją
Lu: No dobra niech będzie, idziemy grać
Graliśmy tak przez chyba jeszcze 3 godziny, a chłopaki zamówili w tym czasie jeszcze 3 kolejki. Musieliśmy już iść, bo była już 21, a o tej godzinie właśnie zamykali
Da: Odprowadzić cię?- mierząc pytanie w moją stronę
Lu: Nie trzeba
Da: Ok, to cię odprowadzę
Ka: My idziemy w prawo. A wy?
Da i Lu: Prosto
Po chwili wszyscy się pożegnaliśmy i poszliśmy w swoje strony.
Lu: Dzięki że mnie uratowałeś przed nim
Da: Nie ma sprawy, nie rozmawiajmy o tym
Zaraz później wyciągneliśmy swoje paczki fajek z plecaków i znowu poprosiłam chłopaka o zapalniczkę, kiedy już podpaliłam i oddawałam mu ogień to on złapał mnie za dłoń. Nie miałam nic przeciwko a wręcz podobało mi się to, a on widocznie naprawdę coś do mnie poczuł.
Gdy doszliśmy pod moją klatkę porozmawialiśmy chwilę jeszcze i spaliliśmy nasze papierosy.
Da: Masz na jutro jakieś plany?
Lu: Jeszcze nie, ale jeżeli coś zaproponujesz to może się to zmienić
Da: To może wyskoczymy do parku?
Lu: Ok, możemy się przejść. Ale obiecaj mi że tym razem zadzwonisz
Da: Dobra, obiecuje, obiecuje. A ty się nie złość za tamto.
Po chwili Dawid się do mnie przybliżał, nasze twarze dzieliły milimetry. A zaraz później chciał mnie pocałować, ja nie chciałam żeby to wszystko tak szybko się działo, więc odepchnęłam go i uciekłam do klatki.
Da: Luiza poczekaj! Proszę, porozmawiajmy!
Ale ja w tamtym momencie nie chciałam rozmawiać‏.
~ Bananowa

3 komentarze:

  1. Genialny rozdział :)) tylko powiedz mi czemu ona go nie pocałowała? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dowiesz się w następnym rozdziale.~ Bananowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafilam tu przypadkiem. przeczytalam wszystkie rozdzialy i moge smialo powiedziec ze sie zakochalam w tych opowiadaniach. czekam na ciag dalszy :D

    OdpowiedzUsuń