-Yyy...Nie wiem. -odpowiedziałam. -Musze pomyśleć.
-To myśl szybko, bo za kilka dni na tydzień w góry wyjeżdżam.
- Co? Czemu?
-Rodzicom zachciało się relacje między nami poprawić.
-A mieli ku temu powody?
-No może troszkę.
-Okej. Tak z ciekawości, gdzie my jedziemy? -spytałam zaciekawiona.
-Na plażę.
-CO? -zdziwiłam się. -No, ale ja nie mam stroju.
-Uspokój się. Powiedziałem dla Ady, żeby dla ciebie wzięła.
W tym momencie podeszła do nas moja przyjaciółka razem z Kamilem. Powiedziała:
-Co tam, gołąbeczki?
-ADA.!!
-Cooo? -spytała z uśmiechem na twarzy. -Kiedy wysiadamy?
-Jeszcze jeden przystanek.
Przez resztę drogi siedzieliśmy z Łukaszem i nie rozmawialiśmy, ale on co chwilę na mnie zerkał i się uśmiechał. Ja za to myślałam, czy się zgodzić no to, żeby pójść z nim na randkę czy nie. No i nie wiem co zrobić. I nagle zaczęłam się zastanawiać nad propozycją Karola, o tym żebyśmy do siebie wrócili. Poczułam, że nie wiem na czym stoję z Karolem, jak i z Łukaszem. Nie lubię się tak czuć.
-No to wysiadamy. -powiedział Kamil.
Wszyscy wyszliśmy z autobusu i po 10 minutach byliśmy na plaży. Poszłam z Adą przebrać się w nasze stroję, po czym usiadłyśmy na piasku i czekałyśmy na chłopaków. Po chwili zobaczyłam Łukasza, który szedł w moją stronę, jak zwykle się uśmiechając. Blondyn miał włosy postawione na żel, co mi się bardzo podobało, przyszedł w koszulce na ramiączkach i w czarnych spodenkach. Obok niego szedł Kamil, który w odróżnieniu od Łukasza nie miał na sobie bluzki. Chłopacy usiedli koło nas. Na podwórku było strasznie ciepło, dlatego zaproponowałam, żebyśmy weszli do wody się ochłodzić. We czwórkę wbiegliśmy do wody, po czym Łukasz zaczął chlapać nią we mnie i w Adę. Kilka minut później brunetce znudziło się takie bawienie, więc poszła położyć się na kocu. Za nią poszedł Kamil. Zostałam sama z Łukaszem. Chłopak zaczął powoli podchodzić do mnie, trochę mnie to speszyło, więc powoli się odsunęłam. Chwilę później leżałam w wodzie cała mokra.
-Uważaj, mała. -powiedział. -Boisz się mnie, czy co?
-Ni..e
-No podejdź do mnie. Ja tylko chcę pogadać.
-Na pewno tylko tyle?
-A co chcesz jeszcze?
-Nic. -po tych słowach podeszłam do blondyna.
-I co zdecydowałaś już czy pójdziesz gdzieś ze mna?
-A może z tego spotkania zrobimy randkę? -spytałam.
-Skoro nalegasz. -odpowiedział, lekko śmiejąc się pod nosem. Następnie chłopak podszedł bliżej mnie, tak że nasze usta prawie się stykały. Blondyn objął mnie w pasie i podsunął się jeszcze bardziej do mnie. Po czym skierował swoje usta do mojego prawego ucha i powiedział:
-Ścigamy się do lodziarni. -następnie blondyn zaczął biec, a ja jeszcze nie przetrawiłam tego, co się przed chwilą stało. Byłam pewna, że mnie pocałuje, Ale tego nie zrobił. Więc powoli zaczęłam iść za nim. Gdy już koło niego stałam podał mi czekoladowego loda, a sam zajadał się śmietankowym. Podziękowałam mu i po chwili byliśmy w drodze do Ady i Kamila. Gdy stanęliśmy koło nich usłyszałam głośny śmiech Ady, który zawsze mnie śmieszył, bo gdy się z czegoś chichotała to brzmiała jak chomik.
-A wy co porabiacie? -spytałam znajomych.
-Nic. Przypomniało mi się coś, dostałaś sms od mamy.
-Dzięki. -odpowiedziałam biorąc telefon do ręki i przeczytałam wiadomość, która brzmiała tak: ,,Sara! Wracaj już do domu. Od jakiejś godziny Karol pod blokiem na ciebie czeka. Zrób coś z tym. A i jeszcze coś, od kiedy ty masz chłopaka. Wracaj."
-Musze już iść do domu.
-Czemu? -spytała Ada.
-Niby Karol na mnie czeka. Dość długo. No i mama mówi, żebym już wracała.
-No to się zbieramy. Chodź pod prysznic się wypłukać. -dodała, po czym pozbierałyśmy nasze koce z piasku.
W drodze do domu gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Po 30 minutach byłam już przed moim mieszkaniem. Podbiegł do mnie Karol.
-Czego ty znowu ode mnie chcesz?
-Kim jest ten koleś z , którym się całowałaś.
-To mój chłopak. Masz jakiś problem z tym?
-Tak, bo to ja powinienem byś twoim chłopakiem.
-Nie pozwalaj sobie na tyle. Coś jeszcze?
-Tak. Wychowawczyni poprosiła nas, ,żebyśmy reprezentowali naszą szkołę na jakimś wyjściu do liceum.
-Czemu akurat nas?
-Nie wiem. Powiedziała, ze bardzo na nas liczy.
-Kiedy?
-Jutro.
-Do jakiego liceum mamy iść?
-Do XI liceum.
-Dobra. -odpowiedziałam wiedząc, ze właśnie w tej szkole uczy się Łukasz. Może się nawet spotkamy. -O której?
-O 12. Zajść po ciebie?
-Nie musisz, spotkamy się na przystanku.
-Co tam u ciebie? Dawno spokojnie nie rozmawialiśmy.
-Wszystko w porządku. A u ciebie? -spytałam z grzeczności.
-Dobrze. -w chwili kiedy to powiedział zadzwonił mój telefon.
-Muszę odebrać. -dodałam.- Halo.
-Sara. Ty powinnaś już być w domu. A nie sobie pogawędki urządzać z byłym chłopakiem. Do domu.
-Już idę. Muszę spadać. -powiedziałam do Karola.
-To do zobaczenia jutro. Papa.
-Cześć.
Chwile później weszłam do domu i od razu mama skierowała do mnie takie słowa:
-Córciu, ojciec miał wypadek.
-COO??
Jeśli się podoba zostawcie po sobie komentarz i dodajcie do obserwowanych.
~Annabeth ;)
Kiedy następny rozdział? :(
OdpowiedzUsuń